biznes,  brafitting,  ciałopozytywność,  recenzje,  sklep z bielizną

Czasem słońce, czasem deszcz…

Ostatni rok uzmysłowił mi, jak cenne jest zdrowie i jak kruche jest ludzkie życie. Z tym większym szacunkiem do słowa pisanego zasiadam dzisiaj przy klawiaturze. Bo kilkakrotnie w ciągu ubiegłego roku i bardzo dotkliwie zdałam sobie sprawę z tego, że i mnie pewnego dnia może nieoczekiwanie zabraknąć. Bez uprzedzenia, bez przygotowań i pożegnań. Nie, nie, spokojnie! JA nie choruję na nic poważnego i póki co zamierzam jeszcze trochę Was pouszczęśliwiać swoją grafomańsko-brafitterską działalnością. 😉

Tak po prostu spojrzałam za siebie i zebrało mi się na małą refleksyjkę.

Kontynuując więc swoją opowieść o stanikowych biz-perypetiach odgarniam z czoła coraz większą ilość siwych kosmyków i – korzystając z wolnej chwili na zapleczu – zdaję Wam kolejną relację…

Pamiętacie markę Subtille, która wprowadziła na nasz bieliźniarski rynek nową definicję wygody?

Ciągle działa, pracuje i w cieniu pandemii doskonali swoje kolejne produkty. Jakiś czas temu (lipiec dosmażał nas chyba właśnie niemiłosiernie) przyjechała do mnie ogromna paka z Corą i Evą.

Cora pięknej urody jest, zupełnie bezzasadnie bałam się jej brązowych refleksów. Sprzedaje się jak szalona i zyskuje coraz to nowe fanki. Model ten, jak zwykle rzetelnie, rzeczowo i profesjonalnie zrecenzowała niezawodna Wszechmatka Stanikomania.

Notkę na jego temat znajdziecie TUTAJ——> KLIK. Ja wtrącę swoje trzy grosze o Corze, ale za jakiś czas, ponieważ po pierwsze primo – macie już świeżuteńką recenzję, a po drugie primo – Evie byłoby smutno, gdyby wszyscy zachwycali się wyłącznie jej glamurową, lekko pobłyskującą siostrą.

Poznajcie więc jedną z moich Klientek oraz jej nowy nabytek w postaci Evy. Jak powiedziała po przesłaniu mi filmiku – ciężko jej było utrzymać ręce przy sobie, tak wygodny jest ten komplet. Ja bardzo się cieszę, że obie – klientka i Eva – przypadły sobie do gustu, co zdecydowanie widać na filmiku. Zwróćcie uwagę, że w jakiś magiczny sposób stanik maskuje brodawki sutkowe (nie jest to kwestia filtra).

Ja zaś wcześniej, podczas przymiarki w pracy, wyprodukowałam inną wersję 😉

Czy na poważnie, czy na wesoło – Eva to niezły model do pogwiazdorzenia! Nie tylko w internetach 😉 !

Eva ma tę samą konstrukcję, co popełniony przez Subtille w okolicach zimy model Venetia – zabudowuje większość biustu, separuje każdą pierś tworząc zgrabny jej profil.

Jak widzicie – kolor Evy jest nieoczywisty. U mnie jedne panie określają go jako mokka, inne brudny róż, a producent – jako beż. Wzór na misce jest granatowy, ale na pierwszy i drugi rzut oka można określić go jako czarny. Dopiero po dobrej chwili i bacznej obserwacji zaczyna się dostrzegać granatowe głębie.

Ramiączka w większych miskach zostały podszyte welurem. Welurowe są też tunele, w których znajdują się fiszbiny.

Obwód Evy jest wygodny, niesznurkujący (ogólnie staniki Subtilków bardzo chwalone są za komfort), bez bocznej fiszbiny, która owszem, rozkłada obwód po korpusie, ale czasem potrafi dokuczyć.

Rozmiarówka tego softa przebiega następująco: 65F-M  70D-M  75C-M  80C-M  85C-L 90C-K  95C-J.

Cena “wieszaczkowa” (sklepowa) 205,00 złotych.

Biustonosz pochodzi z serii limitowanej, uszytych zostało jedynie ok. 1600 sztuk, jeśli więc uda się Wam go upolować – należycie do grona szczęściar 😀

Więc…udanego polowania!

4 komentarze

  • Stnikomamia

    Gdyby nie Ty, żyłabym w przekonaniu, że ten wzorek jest czarny! A granat to inna, całkiem niebanalna para kaloszy. Lubię takie niespodzianki 🙂 Kolory Ewy na początku nie porwały mnie, beż wydawał mi się za ciemny, ale chyba mi przeszło po pewnym kolejnym nabytku w kolorze mokka. To całkiem spoko kolor jest!
    Cieszą mnie szczegóły w postaci misiowatych tuneli i ramiączek, to naprawdę robi różnicę w noszeniu. Miłości do „puchatych fiszbin” nauczyły mnie właśnie staniki Subtille. Wyszło mi, że znaczny procent mojej niewygody w stanikach to właśnie tunele i ta firma ten problem pokonała!
    (Jaka tam matka, co najwyżej starsza sąsiadka w internetach! )

    • Renulec

      Granat, granat. Ale taki nieoczywisty. 🙂 Ja mokki subtilkowe lubię, a ichnie misiowate “obróbki” staników – właśnie za tę przewygodę – niemal kocham. (Przypomniała mi się ksywka Czeterdziestolatka z wojska, hihi).

        • Renulec

          Bądź!
          Myślę, że mogłyby spokojnie. Może tu wchodzą w grę koszty? Pewnie nie są wielkie, ale wiesz, grosz do grosza i będzie kokosza 😉
          Nie lubię takiego podejścia, ale ono jest typowe dla wielu rodzimych producentów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *