biznes

Salon Bielizny 2015

Była to druga edycja tej imprezy. Nie mam porównania, jak wyglądała w rzeczywistości pierwsza, ponieważ na niej nie byłam. Jednak po wysłuchaniu relacji kilku zaprzyjaźnionych osób, które były i miały porównanie – konstatuję, iż II SB był lepiej zorganizowany i mógł pochwalić się większą liczbę uczestników i wystawców.

Postanowiłam, że podzielę się z Wami tym, co w całym natłoku wydarzeń utkwiło mi najbardziej w pamięci i z czym będę kojarzyć tę imprezę. Niestety, w odróżnieniu od wielu rozlegających się w internetach głosach zachwytu nad II Salonem, mój głos będzie odrobinę marudzący. Uważam, że skoro na to wydarzenie poświęciłam cały swój weekend – powinnam być nie tylko wobec siebie, ale także wobec Was szczera.

Zacznę jednak od plusów.

– Salon Bielizny ważnym wydarzeniem modowym w skali roku był. Nie sposób odmówić organizatorom (miesięcznik kwartalnik Modna Bielizna) dobrej organizacji imprezy. Każdy uczestnik przy wejściu otrzymał program imprezy i mapkę rozmieszczenia poszczególnych wystawców oraz ekspozycji.

– Catering (wbrew pozorom, na tego typu imprezach to naprawdę bardzo ważna rzecz; przy kawie załatwia się często bardzo dobre interesy;) był obfity i smaczny. Nie jestem znawcą kuchni wegańskiej, ale jedzenie przygotowane przez  inicjatywę (klubokawiarnia i hostel) LaGranda zainspirowało mnie do pewnych eksperymentów kulinarnych 🙂

– Trafiona oprawa pokazu bielizny. Zarówno układy taneczne jak i zamysł utrzymania całej prezentacji w klimacie francuskiej bohemy bardzo mi się podobały. Może ktoś powie, że pomysł był banalny i mam niewyszukany gust. Trudno. Przeżyję to. Jak zdążyłam się zorientować – większośc widzów również oglądała pokaz z dużym zainteresowaniem.

– Seminaria tematyczne (bielizna dla Amazonek, prowadzenie fanpage’a na Facebooku, brafitting, profesjonalna obsługa w sklepie z bielizną) z pewnością były atrakcją, szczególnie dla młodych bra-biznesów (zakładam, że “stare” jedynie zweryfikowały swoją wiedzę).

– Zróżnicowane figury i rozmiary modelek prezentujących bieliznę (zauważycie je z pewnością, jeśli obejrzycie film umieszczony na końcu notki).

– Większa niż w ubiegłym roku liczba wystawców.

– Atrakcyjne konkursy motywujące właścicieli sklepów z bielizną do bardziej wytężonej pracy nad własnym biznesem nie tylko w wymiarze finansowym, ale też estetycznym czy organizacyjnym. Bo, że niektórzy producenci wykazali się w tym roku polotem w przygotowaniu swojego stoiska – to fakt. Tu kieruję słowa uznania do firmy Konrad, która odziała swojego manekina w taką oto, nietuzinkową kreację:

– Okazja do osobistego poznania niektórych świetnych osób z bra-nży lub przypomnienia się innym. A także okazja do spędzenia fajnych chwil z fajnymi ludźmi, w fajnym miejscu po zakończeniu Salonu.

Minusy:

Podkreślam, że jest ich zdecydowanie mniej niz plusów, ale jeśli któryś z uczestników II SB tu zagląda i chce dopisać coś jeszcze w komentarzach – bardzo proszę 😉

– Wybieg dla prezenterek i modelek był długi. To było ok, mogliśmy nacieszyć oczy dłuższą obecnością na nim osób prezentujących bieliznę. Jednak odnoszę wrażenie, że podczas seminariów bieliźnianych zapomniano chyba, że widownia to nie tylko osoby zgromadzone blisko prowadzących. Siedzący wzdłuż wybiegu nie mieli zbyt wielu szans by zobaczyć pewne rzeczy na prezenterkach. Wychodziły one zza kulis, podchodziły do osoby prowadzącej seminarium, po czym – znowu znikały za kulisami.

– Rozumiem, że nie chciano sztucznie wydłużać pokazu głównego, ale gdyby modelki chodzące w nim zatrzymywały się mniej więcej na środku wybiegu i pozwoliły przez dłuższą chwilę podziwiać się widzom siedzącym po OBU stronach widowni, to z pewnością  zobaczyliby oni więcej.

Zaskoczenia (pozytywne):

Pojawienie się marek zagranicznych, takich jak funkcjonalne “brytole” –  Panache, Cleo, Sport by Panache, Sculptresse czy zmysłowy Panache Black ale też Amoena (niemiecka marka bielizny dla Amazonek), Holenderski Sapph czy też, co zaskoczyło mnie najbardziej – młodsza siostra kultowej (również brytyjskiej) Agent Provocateur – L’Agent.

Jak widzicie – II Salon Bielizny wyszedł u mnie per saldo ogólnie in plus. Być może za rok znowu zdecyduję się na wyjazd na tę imprezę.

Wybaczcie brak moich autorskich zdjęć z pokazu, ale miejsce do ich robienia miałam kiepskawe (niestety, właśnie mniej więcej pośrodku wybiegu).  Jestem jednak pewna, że relacja filmowa teamu Fashion Film TV (dziękuję za wyrażenie zgody na udostępnienie reportażu) zaspokoi Waszą ciekawość.

Na koniec chcę dodać jeszcze, że ten weekendowy wypad do Łodzi być może okaże się brzemienny w ofertowe skutki dla Noszę Biustonosze. Na razie przede mną jeszcze naturalnie  testowanie nabiustne i konsultacje społeczne :).

O postępach w tej owianej (póki co) tajemnicą sprawie będę naturalnie meldować, buźka!

5 komentarzy

  • kerima

    Miałam przyjemność być na I i II Salonie Bielizny. Pierwsze co można było zauważyć to rozrost imprezy.Pierwszy Salon pomieścił się na jednym poziomie , teraz dwa poziomy były pełne. To bardzo cieszy.Zdaję sobie sprawę ,że jest to jedynie mały wycinek polskiej( nie tylko) branży bieliźnianej.Osobiście chciałabym zobaczyć jeszcze więcej marek.Brakuje mi też bardzo producentów strojów kąpielowych. Dużym plusem było zapewnienie cateringu.Podczas pierwszego Salonu jego brak był dużym minusem na całodniowej imprezie. Pokazu nie oglądałam .Stwierdziłam ,że z daleka i tak nic nie zobaczę. Nie uczestniczyłam w żadnym seminarium(czego żałuję).W zeszłym roku fajnym pomysłem była możliwość mierzenia na backstegu modeli różnych marek biorących udział w Salonie.Wydaje mi się ,że ze wzgledów organizacyjnych(ilość odwiedzjących) powtórzenie tego nie było możliwe. Dla mnie jako ekspertki od spraw doboru bielizny bardzo ważną sprawą była możliwość porozmawiania z konstruktorkami (Ava i Gaia) oraz wymiana doświadczeń z koleżankami po fachu.Podsumowując widzę więcej plusów dodatnich niż ujemnych.Z brafitterskim pozdrowieniem ,do zobaczenia za rok. 🙂

  • sudioBRA

    z wiadomych względów – podobało mi się bardzo 😉 ale poważnie, oddzielając emocje konkursowe uważam imprezę za bardzo udaną. Popieram uwagi Renulca, co do wybiegu i jego wykorzystani 🙂 Pozdrawiam serdecznie Kasia

  • kasica_k

    @Renulec, wskazówka praktyczna co do fotek – najlepsze miejsce do focenia/filmowania pokazów zazwyczaj jest blisko końca wybiegu, co zresztą widać po umiejscowieniu osób obładowanych sprzętem rejestrującym 😉 Co oczywiście absolutnie nie zmienia faktu, że modelka powinna zatrzymywać sie pośrodku, zwłaszcza gdy wybieg jest tak długi. Pełna zgoda co do prezentowania bielizny na warsztatach – panie powinny przemaszerować przez cały wybieg, a najlepiej by było, żeby było je widać na telebimach niczym na stadionie piłkarskim – sala jest olbrzymia, a do pokazania są szczegóły. Chyba że rozdadzą wszystkim lornetki 🙂
    Reszty będę się czepiać w swojej relacji 😉 Ale ogólnie oceniam imprezę bardzo pozytywnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *