Uncategorized

Polska potrzebuje REFORM!

Co prawda uważam, że gdyby rządy tego kraju dostały się w stanikomaniackie ręce ( cały czas zresztą podtrzymuję swój postulat “Kasica na prezydenta!” :), to żyłoby się nam o wiele lepiej i  łatwiej. Ale nie o polityce chciałam.

Chciałam o reformach. Takich najprawdziwszych, najbliższych nam, kobietom, w dosłownym sensie słowa “najbliższych” 🙂

Jako wprowadzenie mała retrospekcja:

Rok 1964, wschodnie rubieże naszej socjalistycznej naówczas  Ojczyzny.

Rodzicielka moja, mieszkająca za młodu w malowniczej wsi położonej nieopodal granicy z naszym radzieckim wybawcą – była dziewczęciem urodziwym oraz kochającym taniec. Od domu moich dziadków do granicy ze wschodnim sąsiadem było dosłownie kilkanaście kilometrów, jednak niestety, fakt ten nie miał wpływu na życie kulturalne mieszkańców okolicznych wsi. Choć, patrząc z perspektywy czasu, uważam, że miał, aczkolwiek niekoniecznie był to wpływ zbawienny 😉 Odczyty “pro-radzieckich” autorów, akademie “ku czci” w wiejskich klubach oraz zrzeszanie młodzieży w kołach ZSMP trudno bowiem nazwać dzisiaj dobrodziejstwem 😉

Tym sposobem jedyną bezpieczną i niosącą młodym niekłamaną radość  rozrywką były zabawy wiejskie. Zabawy odbywały się najczęściej w remizach strażackich. Wokół sali ustawiano ławki, na których zasiadała starszyzna wiejska stojąca (a właściwie – siedząca 😉 na straży moralności swawolącej młodzieży.

Takie imprezy były nie lada wydarzeniem, toteż ściągały na nie tłumy młodych ludzi z okolic nawet samego miasteczka powiatowego, oddalonego o prawie 20 km (przypominam – na wsi samochód posiadał w tych czasach tylko pan naczelnik w gminie)!

Tak więc gruchnęła wieść, że w pobliskiej wsi, oddalonej o parę kilometrów – zabawa!

Całe towarzystwo szykowało się na tańce już od kilku dni. Chłopcy przymierzali koszule non-iron, dziewczyny przeglądały fryzury w “Przyjaciółce”.  Nadszedł wreszcie ten szczęśliwy wieczór i gromada rówieśników przyszła pod dom moich dziadków po swoją koleżankę. Mama już, już miała do nich wybiec, kiedy drogę przecięła jej niespodziewanie matka (moja  babcia) i dokonała skrupulatnych oględzin imprezowego stroju. CAŁEGO. Po czym  stanowczo zapowiedziała, że nie ma mowy, by mama poszła na tę zabawę jedynie w cienkich majtkach. Był bowiem styczeń, a na Roztoczu, moi mili, jak mróz ściśnie czasem w grudniu, to trzyma aż do marca! Oczyma wyobraźni babcia widziała już zapewne, jak córka, wróciwszy nad ranem z zabawy – leży z gorączką i zapaleniem przydatków, przysparzając jej kolejnych zgryzot.

Nie pomogły ani prośby, ani groźby.

Moja 18-letnia wtedy rodzicielka musiała skapitulować i wyjść z domu mając na sobie dodatkową sztukę bielizny. Były to ciepłe, bawełniane reformy damskie, czyli tak zwane majtki z golfem 😀 Nie chcąc jednak wzbudzać sensacji na zabawie – za węgłem domu szybko zdjęła tę krępującą garderobę i schowała ją w zagacie (zagata to ocieplenie wiejskiego domu, wykonane ze słomy i przyciśnięte do ściany kołkami). Po świetnej zabawie przykładna córka wróciła rano do domu. Niestety, nieszczęsne to dziewczę zapomniało zatrzeć ślady swojego nieposłuszeństwa. Dwa dni później ścisnął jeszcze większy mróz. W drewnianym domu z któregoś kąta “ciągnęło” zimnym powietrzem i babcia wybrała się na inspekcję domowych zagat…

Ta opowiastka cieszy się w mojej rodzinie nieustannym powodzeniem i niezmiernie bawi dorastające grono wnucząt i prawnucząt obu pań.

Lubią sobie przypominać o tych wydarzeniach, szczególnie w zimowy czas 🙂

Minęło prawie pół wieku…

Niedawno ja – wnuczka babci i córka zbuntowanej,  nie-zreformowanej rodzicielki, z uwagą przeglądałam katalog, w którym prawie całość bielizny uszyta została z bawełny. Na skutek tych oględzin wstawiłam właśnie do sklepu bawełniane, miękkie reformy wykończone elastyczną koronką 😀

Czemu zaopatrzyłam noszebiustonosze w tę wzgardzoną przed laty bieliznę?

Bo, proszę miłych Państwa, ja dzisiaj rozumiem moją babcię. I o ile przez szereg młodzieńczych lat “trzymałam” stronę mamy, to dziś widzę tu same pozytywy i jestem po stronie babci, ponieważ:

– reformy uszyte są z przyjaznego skórze, oddychającego materiału (95% bawełna, 5% elastan);

– chronią przed zimnem jakże wrażliwe i ważne części kobiecego ciała 🙂

– mają modny retro design,

– producent to firma w 100% polska (nazwa nawiązuje jedynie do włoskich korzeni przedsiębiorstwa), zaś reformy szyte są w 100% w Polsce, więc, cytując informacje zawarte na opakowaniu “kupując je, przyczyniacie się Państwo do rozwoju polskiej gospodarki i dajecie pracę innym” 🙂


A los potrafi być czasem przewrotny…

Pewna 18-letnia osóbka, kiedy poinformowałam ją o nowym asortymencie w sklepie,  zawołała z radością – Jupi!  Ja chcę! Wreszcie także w zimie będę mogła wyjść w pończochach na dwór!

 

33 komentarze

  • zetka_2

    Renulcu, ja też mam taką rodzinną opowieść o ciepłych gaciach które to po wyjściu z domu moja rodzicielka zdejmowała tak jak czapkę i utykała w zakątku klatki schodowej.
    Do dzisiaj pamiętam też pytania mojej babci gdy wychodziłam do szkoły…a ciepłe majtki masz???? Teraz jestem ich wielką zwolenniczka bo lubię ganiać w kieckach w zimie a nie lubię jak dupsko marznie.
    Fajne te twoje nowe reformy damskie, będą może w innych kolorach? Może czarne albo szare, tak by można byłoby na rajtki założyć.

  • magdalaena1977

    U mnie było tak samo. Mam ma za sobą lata walki z babcią o nienoszenie ciepłych majtek, a ja je odkryłam na własną rękę jako sensowną i przydatną część garderoby.

  • renulec

    @Dziewczyny, to niesamowite, bo u mnie…było tak samo! Przez lata z każdym przyjazdem do dziadków moja garderoba zostawała poddawana przeglądowi. I na głowę mojej nieszczęsnej matki sypały się gromy, że “dziecko nie ma ciepłego podkoszulka i ciepłych majtek!”. I też odkryłąm ich dobroczynne działanie dopiero jako dorosła kobieta 😀

    @Zetka, nie zanosi się na inne kolory póki co, IF uszczęśliwia nas z zapałem majtkową bielą. Może jakaś majtkowa grupa nacisku 😉 ?

  • zetka_2

    No właśnie ciężko z tymi reformami;) Kolorów jak na lekarstwo. Ciężko znaleźć coś sensownego z bawełny. Jak już coś znajdę to z mało naturalnego materiału a ja jakoś plastiku na tyłku nie toleruję. Jak na razie posiłkuję się ciepłymi bawełnianymi szortami z jakiejś starej kolekcji z Atlanica ale na mróz są za krótkie. Marzą mi się ciepłe gacie z grubej mięsistej bawełny takie do pół uda w kolorze rajtek co by się nie odznaczały za bardzo gdyby spódnica się podwinęła. …hmmmm rozmarzyłam się. No i mamy pomysł na biznes…która uszyje takie gacie?:D

  • renulec

    @Jola, teoretycznie można, ale Magdalaena1977 (a ja jej wierzę, bo to fachowiec) uważa, że nie jest to takie proste;

    @magdalaena1977, chodzi Ci o to, że nie każda koronka “łapie” taki sam odcień?

    @ankhastyl, nie mnie dociekać – czy panie na targu sprzedają chińszczyznę czy “polszczyznę” i czy została im przyznana (tak jak firmie IF) nagroda Laur Klienta czy Jakość Roku 😉

  • Aneta

    A ja myslalam ze to tylko moja Babcia miala obsesje na punkcie cieplych gaci hahaha, ufff a juz myslalam ze jestem skazona dziwna rodzina 🙂 (chociaz musze przyznac ze normalna tak do konca tez nie jest 🙂 Gacieta bawelniane byly moim przeklenstwem do szkoly sredniej, tam juz buntowalam sie i nie zakladalam a czasem jak u nas na polnocy zimny wiatr po pupie przelecial to sie tesknilo to takich majtoch. Do dzis je pamietam i jeszcze dodatkowo grubasne rajstopy (ledwo sie w nich poruszalam) ale przy temperaturach -10 lepiej miec jak nie miec takie majtochy w zanadrzu….

  • ankhastyl

    Gdybym na tym targu znalazła reformy nieco mniej babcine,bez wzorków,proste to czemu nie -mogłabym się skusić w ramach eksperymentu..a zresztą będę tam dzisiaj i lepiej się im przyjrzę:):)Pozdrawiam i dzięki za “odczarowanie” tematu

  • renulec

    @Aneta, -10 to może w UK 😉 Polskie zimy przecie pamiętasz 😀

    @ankhastyl, na tym blogu tylko biała magia, do usług 🙂 Zaglądaj do nas i powodzenia w poszukiwaniach!

  • daria_as

    Ja reformy noszę… latem! Mam taką budowę ud, że z gołymi pod sukienką nie da się pomykać, bo się obcierają boleśnie. Nawet przy wadze 50 kilo tak miałam. Dlatego cienkie bawełniane reformy właśnie latem zakładam 😉
    Renulcu, ja bym tu nie chciała robić reklamy innym firmom, ale jest przynajmniej 2 polskich producentów innych niż IF, jeden nawet robi kolorowe reformy! Jeśli pozwolisz, to podam link do sklepu, w którym kupiłam swoje. Nie chcę Ci tu mieszać.

  • renulec

    @dario_as, nie mam nic przeciwko, byś podała nawy producentów, ja też cały czas się uczę i poszukuję dobrego towaru, wartego uwagi i pieniędzy moich Klientek 🙂 Myślę, że sklep, znając producenta, każda chętna już sobie znajdzie 🙂

  • Ladybird

    Przykładami polskich firm produkujących reformy jest Wadima i Mewa. Mewę można znaleźć na bazarkach 🙂 Wadimy tam jeszcze nie spotkałam.

  • renulec

    @Ladybird, z Wadimą nie miałam jeszcze do czynienia, a Mewa…to biłgorajska firma 😀 😀 😀 produkująca od socjalistycznych czasów koszule nocne, halki, półhalki i reformy ze sztucznego jedwabiu czyli milanezu. Byłam u nich już jakiś czas temu. Nawiążę współpracę z pewnością, ale bliżej wiosny.

  • daria_as

    Właśnie mi o Mewę i Wadimę chodziło 🙂 Mewa ma nawet miętowe, morelowe, czarne, różowe i beżowe. Wiskoza – jedwab wiskozowy jak podają.

  • renulec

    @daria_as, czyli słynny mewowski milanez :), moja mama jest jego fanką i jestem jej etatowym doręczycielem nocnych koszul z Mewy. Jak twierdzi – nie potrafi spać w niczym innym 🙂

  • ZamiraDrakasha

    A ja od dawna poszukuję ciepłych i grubych reform. Kiedyś mama kupiła mi ciepłe majtki z polaru – zwykłe szorty, tylko takie grubaśne i teraz od dość długiego czasu próbuję znaleźć kolejne mogą być i z golfem, byle były grube i ciepłe no i z jakiegoś w miarę naturalnego tworzywa. I nigdzie niet. Jak takie fajne obcisle to cieniasy straszliwe, grube to tylko na placu takie babciochy, co to do jednej nogawki ja się zmieszczę z obiema nogami i mi luzu zostanie…

  • smallfemme

    W Wadima ma swoje szwalnie nieco bardziej na północny-zachód lubelszczyzny 🙂 W zasadzie część asortymentu to prawie moje produkty regionalne (właśnie głównie bielizna) więc także polecam 🙂 Zwykłe bluzki są zwykle na mnie za małe w biuście a za szerokie w ramionach, ale moje ulubione leginsy, koszulki na ramiączkach i kolorowe piżamki pochodzą właśnie od nich 🙂

  • rholna

    Szkoda tylko, że u każdeo producenta najmniejsze są Mki. Przy 80 i paru cm w biodrach mogą się rolować, brrrr. Narazie sobie radzę chodząc w polarowych legginsach, ale nie do każdej kiecki pasują…

  • mszn

    Renulcu, z nieba mi spadasz z tymi reformami, te wszystkie mewy mają jedną podstawową wadę – brak wysyłki zagranicznej, a u Ciebie sytuacja jasna. Wczoraj wieczorem odkryłam, że kombinacji rower + minus dwa stopnie + pończochy i ołówkowa spódnica brakuje reform właśnie 🙂 Brr.

  • renulec

    @an-olimatka, co za pytanie, każdy Polak chyba czytał Musierowicz 😀

    @ZamiraDrakasha, wyobraziłam sobie włąśnie, jak zmieszczasz się do jednej nogawki, hahah 😉

    @smallfemme, a widzisz, wychodzi na to, że Lubelszczyzna świetnymi producentami majtkowymi stoi, bo obaj producenci – zarówno Mewa, jak i Wadima – z tych terenów!

    @rholna, racja, od M-ek produkują. Czyżby uważali, że Polki nie są szczupłe? Toż to jawna dyskryminacja! A leginsy nie do każdej kiecki pasują, fakt…

    @mszn, aż sprawdziłam, czy to prawda, że nie mają wysyłek zagranicznych. No i prawda – firma, która jest spółką akcyjną nie ma tej usługi, a taki mikrus – jednoosobowa firma – proszszsz. Nie ma to jak pomalutku, acz stanowczo wygryzać konkurencję z rynku 😉

  • an-olimatka

    Polak jak Polak, ale Polki to chyba rzeczywiście wszystkie 😉 Tak mi się skojarzył styl, gdy wczoraj tę notkę przeczytałam. Świetnie piszesz! Zaczęłam dziś czytać początki bloga, ale już wyłączam, bo ja przecież kompletnie, ale to kompletnie nie mam na to czasu 😀

  • renulec

    @ja_joanna, według mnie to bardziej zwodnicze niż urocze 😉
    Jak sami piszą na opakowaniach swoich produktów – “włoska” jest jedynie angielska nazwa, nawiązująca do korzeni i ponad 50-letniego doświadczenia w branży. W sumie, gdybym miała takie doświadczenie to też chciałabym, by świat się o nim dowiedział. Ale to nastąpi dopiero za…48lat 😉

  • mara5

    tak właśnie myślałam, że zdecydujesz się na reformy Italian – bardzo dobry wybór. Firma jest nie tylko polska, ale produkuje swoje wyroby od podstaw, tzn. sami tkają bawełnę, mają swoje farbiarnie i tak aż do gotowego produktu. Bielizna super antyalergiczna i tak miła dla ciała jak żadna inna.

  • renulec

    @mara5, trzeba popierać polskich producentów majtkowych, pasowych, rajstopowych i pończochowych, skoro biustonoszowych spełniających stanikomaniackie standardy wciąż zbyt mało 🙂

  • Asiek

    Ja tam zawsze wkladam bawelniane legginsy czy rajstopy pod dzinsy (pod rurkami sie mieszcza i swobodnie sie poruszam, nie klamie) i podkoszulek do spodni jak jest zimno. Do dzisiaj pamietam jak pewne zlosliwe dziewczyny wysmiewaly sie z tego w szkole kiedy przebieralysmy sie na wf. No coz, pozostawalo mi patrzec na ich smetne miny i skulone sylwetki kiedy odczuwaly swoja glupote podczas okresu, kiedy to wymarzniete i przewiane dolne partie ciala dawaly im sie szczegolnie we znaki:)
    Nie jestem pewna czy sa dostepne w Polsce, ale goraco polecam rajstopy z grubej lycry z wszytym polarem od srodka, genialny wynalazek, zwlaszcza ze niektorzy moga nie lubiec grubych bawelnianych rajstop, ktore osobiscie uwielbiam.
    A ponczoch nie nosze i problem marzniecia gornych partii ud z nimi zwiazany jest mi obcy, bo:
    a) dlugie spodnice przy moim wzroscie nie wygladaja najlepiej, wszystkie mam nad kolano, a to jest za krotka dlugosc do ponczoch, bo z tylu spodnica opiera sie na pupie i przez to wydaje sie byc krotsza niz z przodu
    b) nie chce mi sie bawic z zaczepami, pasami itp.
    c) nosze cienkie, cieliste rajstopy moze dwa razy w roku, wiec cienkie ponczochy tym bardzie nie a mi potrzebne
    d) jak jest za zimno na chodzenie w spodnicy czy sukience z golymi nogami to i tak nosze grubsze rajstopy, z cienszych uznaje tylko takie w ciekawym kolorze, ale musza byc kryjace, zeby moje blade nogi nie dominowaly nad nimi, a raczej spod nich
    e) ja i praca wymagajaca rajstop do spodnicy w lecie? Hmm, nosilabym cienkie spodnie przez cale lato
    Podsumowujac, ponczochy nie pasuja do mojego stylu zycia:)
    Pamietam jak moja mama miala takie grube, jasnorozowe majtki prawie do kolan, przez dlugie lata, nosila je na normalne majtki. Ja odziedziczylam po niej wstret do niebawelnianych majtek (te z cienkiej siatki od kompletow z freyi czy panache jeszcze ujda, bo sa cienkie i nie sa sztuczne w dotyku).

  • absolwent

    Umówiłem się kiedyś z laską z I roku na dyskotekę, koniec karnawału czyli luty, przychodzę po nią, dziewczyna już wyszykowana, w przedpokoju dopada nas (ją) jej mama z otwartym pytaniem: “Mróz jest, majtki ciepłe założyłaś?” Konfuzja nas obydwojga, pada maminy rozkaz “Raz dwa do łazienki!”. Dziewczę grzecznie idzie do łazienki, po kilku minutach wychodzi, lekko zaczerwienione, idziemy. Powiem, że byłem pod wrażeniem całą drogę 😉 Tańczymy rock’n’rolla czy podobnego jive’a, pytam “a nie za gorąco Ci w tych barchanach?” “Nie zawsze słucham, co mi mama każe” pada odpowiedź 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *