eventy

Salon Bielizny 2018 oczami sklepu

Obszerną relację z tej, jakże potrzebnej w Polsce, największej imprezy polskiej branży bieliźniarskiej – przeczytacie na niezawodnej Stanikomanii. Kasica szczodrze dzieli się tam nie tylko zdjęciami (a jest ich dużo! i fajne!), ale też swoimi spostrzeżeniami. Sporo zdjęć wrzuciły też Miski Dwie oraz, na swoim facebookowym fanpage’u – miesięcznik Modna Bielizna.

Ja postanowiłam na imprezę spojrzeć od strony sklepu z bielizną. 

Otóż V Salon Bielizny był wydarzeniem zakrojonym na szeroką skalę. Miał na celu integrację branży bieliźnianej. Oprócz pokazu głównego uczestnicy imprezy mogli wysłuchać prelekcji na temat magazynu sklepu, relacji z klientem, anatomii piersi czy stylizacji biustu.

Zatem do rzeczy.

Moje pierwsze wrażenie:

– Na teren targów mógł wejść każdy. 

Zameldowałam się co prawda przy wejściu i otrzymałam agendę spotkania zawieszoną na smyczy, ale służyła mi ona raczej jako pomoc i nie pełniła roli identyfikatora. Nie zauważyłam też ochrony. Mam jednak nadzieję, że była  ona jednak obecna i liczna, a ja – totalny ignorant w materii zarządzania bezpieczeństwem czepiam się i po prostu nie potrafię ocenić (i docenić) jej dyskrecji.

Drugie wrażenie:

– Część wystawców miała lepsze, a część – gorsze “miejscówki”. W związku z tym stoiska znajdujące się na dole i przy głównych ciągach komunikacyjnych były oblegane tłumnie. Te na piętrze, w bocznych alejkach czy na ich końcu nie cieszyły się już tak ogromnym zainteresowaniem. Z doświadczenia udziału w imprezach masowych wiem jednak, że, co by nie robili – organizatorzy nie są w stanie zadowolić wszystkich wystawców. Ciekawe, jakie wskazania w każdym stoisku pokazałyby tradycyjne metody stosowane w sklepach do pomiaru ruchu klientów i do jakich wniosków potargowych by prowadziły. Takie badania i wnioski potargowe mogłyby być wielce przydatne w przyszłości :).

Trzecie wrażenie:

– Relacje targowe mogę przełożyć wprost na relacje sklepowe. Jeśli wchodzę i grzecznie się witam – oczekuję uprzejmej odpowiedzi gospodarza. Choćby zdawkowej. Zarówno zbytnia nachalność od progu jak i totalna, długotrwała ignorancja wystawcy, który akurat w tej chwili nie jest niczym zajęty – nie skłaniają odwiedzającego stoisko do podjęcia dialogu, a co za tym idzie – zainteresowania oferowanymi produktami. Tak jak w sklepie, tak i na targach – kupujemy człowieka i od człowieka. Pracę domową z kontaktu z klientem odrobiła większa część firm. Węszę dobre szkolenia i umiejętne rozwijanie kompetencji miękkich ;). A może ci ludzie po prostu urodzili się do sprzedaży 😀 ?

Czwarte wrażenie:

– Prelekcje. Stanowczo brakowało tych z gatunku inspirujących. Być może taka była prelekcja Pani Izy Sakutowej o lingerie stylingu, ale niestety – zabałaganiłam i nie dotarłam :(. W każdym razie odniosłam wrażenie, że w tym roku prelekcjom przyświecała idea instrukcyjna. Mój wewnętrzny głos w trakcie tych prezentacji podszeptywał mi jednak co i rusz – a dlaczego? właśnie, że niekoniecznie! a może jednak..? . Obserwując reakcje słuchaczy i rozmawiając później z niektórymi wiem,  że nie tylko ja miałam takie przemyślenia. Uważam więc, że świetnym pomysłem byłoby rozbudowanie formy kontaktu z uczestnikami targów (może tematyczny panel dyskusyjny pod okiem doświadczonego moderatora?).

Piąte wrażenie:

– Mało czasu. Na wszystko, kruca, mało czasu!  Świadomie zrezygnowałam z pokazu. Założyłam, że i tak organizatorzy postarają się jak zwykle o profesjonalną relację zdjęciowo-filmową z tegoż. I nie zawiodłam się. Krążyłam więc pośród stoisk i zbierałam informacje. W związku z tym zrobiłam skandalicznie mało zdjęć. Ale za to poznałam kilka świetnych osób, które pracowały na stoiskach producentów/dystrybutorów. Od nich wyciągnęłam sporo tego, co najcenniejsze i czego sklepy często nie dowiedzą się od hurtowni czy nawet od handlowca, czyli sporo informacji :).

Kilku zaplanowanych stoisk nie zdążyłam mimo wszystko odwiedzić. Postaram się od nich zacząć kolejną, jesienną edycję Salonu.

Szóste wrażenie:

– Ciałopozytywność górą! Brafitting – owszem, był obecny. Jego duch unosił się ponad stoiskami, gdzie rozmawiano o konstrukcjach, materiałach itd. Zauważyłam jednak fajną rzecz – producenci zaczynają wchodzić w dialog z modelkami czy zachodzącymi na ich stoiska osobami o budowie dalekiej od wybiegowych standardów. Żeby była jasność – nie chodzi mi o dialog sam w sobie, ale o dialog o konkretnych potrzebach pod kątem określonej grupy rozmiarowej czy sylwetkowej. Szczególnie ucieszyła mnie obecność na Targach Uli z bloga Galantalala, która jest przedstawicielką dziewczyn o większych obwodach i mniejszych miskach. Ula ma fajne, bardzo otwarte podejście do ludzi i jestem, pewna, że gdziekolwiek się pojawiła – zadawała zmuszające producentów do myślenia (i, mam nadzieję – w przyszłości do działania) pytania. Przy okazji nadmienię, że Ula jest jedną z najbardziej inspirujących mnie ostatnio blogerek. Pozmieniała w głowom setkom (jak nie tysiącom) dziewczyn. Udowodniła, że można żyć z pasją, robić to, co się kocha i nie musieć za to nikogo przepraszać. Bo dlaczego miałaby przepraszać, hm? 

Siódme wrażenie:

– Biforek to jest to! Dzień wcześniej (a właściwie – wieczór wcześniej) prosto z dworca dojechałam na spotkanie zorganizowane przez Kasię Kulpę (Stanikomania!) i właśnie wspomnianą wyżej Ulę Chowaniec. Uczestniczki spotkania, prócz wymiany doświadczeń ciałopozytywnych i stanikowych opowiadały też ze swobodą o tym, czego nie lubią w sklepach z bielizną. Jak się domyślacie – było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie. 

Ósme wrażenie:

– Nie lubię mieszkać na końcu świata. Dojazd do Łodzi mam marny i albo jadę dzień wcześniej, by wypocząć i jako-tako ogarniać w dniu targowym rzeczywistość, albo ruszam skoro świt świtów, słaniam się pomiędzy stoiskami i nie rozumiem, co się do mnie mówi. Wybrałam opcję pierwszą, bardziej czasochłonną, ale po prostu jedyną w moim przypadku sensowną. Wyjechałam z Biłgoraja o 10.35 w piątek 06.04.2018 a wróciłam…w niedzielę 08.04.2018 o 17.30.

Tak czasem trzeba. Nie żałuję.

Oczywiście, jeśli biłgorajski PKS mnie nie zawiedzie – na kolejną edycję targów pewnie znów się wybiorę. Nie ukrywam, że lubię tę swoją robotę :-)) !

 #targibielizny #salonbielizny2018 #noszebiustonosze #biłgoraj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *