biznes,  sklep z bielizną

w czym do pracy, bra-fitterko?

Jako, że nie jestem fachowcem od PR – w Noszę Biustonosze stosuję mój własny kanon odzieżowy. Jest on właściwie mieszanką biurowego dress-codu z wariacjami retro, vintage, etno oraz folk a w dniach zniżki psychoformy – cotamnawieszakuiwmiaredosiebiepasuje 😉

Nie ubieram się co prawda  tak:

ale tak też nie:

Mam za to kilka zasad:

1. Jeśli ubieram spódnicę – zawsze zakładam pończochy lub rajstopy. “Goła” noga kojarzy mi się z wakacjami, totalnym luzem, odpoczynkiem, a ja przecież nie po to tutaj jestem 😉

Wyjątkiem od tej reguły są upalne dni, kiedy nawet 1 den na nodze to masochizm. Wtedy staram się jednak ubierać w dłuższą spódnicę lub przewiewne spodnie.

2. Moje “pracowe” buty mają kryte noski. Jestem w stanie wyobrazić sobie przy odrobinie wysiłku, że pracuję w butach typu peep-toe, ale w sandałach czy japonkach – nie.

3. Zawsze mam w salonie dwie pary butów – na płaskiej podeszwie (w tych pracuję najczęściej) i na (wiem, jestem próżna, ale czasem po prostu lubię sobie tak z 15 minut “postukać”;) obcasach.

4. Ten punkt powinien być w zasadzie punktem numer 1. – Naturalnie STANIK! Zawsze dopasowany, dobrany kolorystycznie i spełniający moje oczekiwania, czyli nadający regularny kształt, zapewniający uniesienie biustu, dobre podtrzymanie no i naturalnie – wygodę. W końcu mój biust to moja wizytówka. Przenigdy nie poszłabym do fryzjerki, która paraduje po swoim salonie z odrostami, do manicurzystki, która ma poogryzane paznokcie i do krawcowej chodzącej w fatalnie uszytej spódnicy.  Zdaję sobie sprawę z tego, że moje klientki patrzą na mnie przez pryzmat stanika. W końcu w Biłgoraju Noszę Biustonosze to ja 😀

5. Biżuteria – najczęściej niewielkie kolczyki. Przyznaję jednak się bez bicia, że bywają dni, kiedy postanawiam zaszaleć i zakładam moje ulubione, ręcznie robione słoneczniki.  Czasem jakiś fajny naszyjnik (lubię takie “z duszą”, przy okazji dziękuję Dark za Gray day🙂 Pierścionków prawie nie naszam, ponieważ po prostu przeszkadzają w pracy.

6. Makijaż – cieni do powiek używam rzadko, za to do pracy maluję na powiekach kreskę i tuszuję rzęsy. Do tego lekki podkład i korektor. Szminka rzadko, częściej błyszczyk. ( koniecznie owocowy, co ma jednak tę wadę, że szybko go zjadam, bo od dziecięctwa jestem łasuchem 😉

Podsumowując – uważam, że strój świadczy o moim szacunku dla osób, które mnie tutaj odwiedzają. Świadczy też poniekąd o moim stosunku do własnego bra-bizu. Tak sobie to wymyśliłam i tego konsekwentnie się trzymam.

A może ja przesadzam?

Może niepotrzebnie dorabiam sobie tę “ubraniową” ideologię?

14 komentarzy

  • tfu.tfu

    schludnie, czysto. poza tym bez dekoltów do pępka i szortów/miniówek, ale z tymi pończochami i krytymi butami w 30-stopniowe upały to bym nie przesadzała 😉
    brafitterka też człowiek, 8h biegania w krytych butach = odparzenia, obtarcia, czasem krwawe ślady.

  • miss-alchemist

    Przede wszystkim dobrze dobrany stanik, należy świecić przykładem 😉 Osobiście nigdy nie zwracałam uwagi na buty brafitterki oraz czy ma rajstopy, czy gołe nogi. Myślę, że to zupełnie bez znaczenia, byleby ubiór był czysty i schludny.

    Natomiast brafitterka powinna mieć ograniczoną ilość biżuterii na dłoniach i nadgarstkach, żeby nie ukrzywdzić klientki np. przy podciąganiu ramiączek. Tzn nie mówię, że w ogóle nie, ale zdarzyło mi się np. pierścionkiem zaczepić o ramiączko, równie dobrze mogło się zdarzyć, że zaczepiłabym klientkę 😉 Dlatego też pierścionki tylko małe i niewystające, także dla własnej wygody 😉

  • virgaaurea

    z perspektywy klientki – dla mnie ma tylko znaczenie punkt 4, co jest oczywiste i brak jakiejs wielkich pierscionkow czy sygnetow, ktore by mnie ewentualnie w plecy uwieraly, kiedy mi brafitterka pomaga przy ramiaczkach itd.
    nie lubie tez kiedy jest b. mocno wyperfumowana, bo od niektorych zapachow mnie mdli;
    reszta – wazne, zeby sie w stroju dobrze czuc, byc ubranym, a nie przebranym, zeby nie przeszkadzal w pracy;
    dopoki wszystko jest czyste i schludne – jest ok; a czy to sa wielkie kolczyki sloneczniki, czy garsonka, czy japonki i hawajska koszula, ekstrawagancka fryzura, gole nogi – w tej sytuacji dla mnie jest drugorzedne; przede wszystkim liczy sie osobowosc i jakosc pracy;
    sama czesto jestem w sytuacji, kiedy dresscode jest wazny, ale nie przyszloby mi do glowy oczekiwac jakiegos konkretnego stroju od brafitterki, fryzjerki czy instruktorki na silowni.

  • eloo90

    Uważam, że braffiterka to człowiek-instytucja. Elegancka, zadbana, z perfekcyjnym makijażem, wypielęgnowanymi dłońmi i schludną fryzurą. Nie wyobrażam sobie, by w przymierzalni mogła dotykać mnie kobieta, której widzę paznokcie u stóp, ślady depilacji na gołych nogach, niedopasowany strój czy tłuste włosy. Posiadanie salonu z bielizną zobowiązuje i wymaga postawienia siebie na wyższym poziomie, niż zwykłej ekspedientki, po której nie spodziewamy się zaangażowania i empatii. Do salonu z bielizną chcę wracać, chcę czuć się przyjemnie i komfortowo, bo to nie tylko miejsce spotkań z kobietą, która świadomie i bez uprzedzeń doradza innym kobietom, jak dobrze wyglądać, ale również miejsce, w którym mile mogę spędzić czas, siedząc na kanapie i wertując pisma, czy wymieniając uwagi z kolejnymi klientkami znajdującymi się w przymierzalni. Niechlujny strój i brak dbałości o siebie nasuwa od razu myśl, że nie traktuje się poważnie swojego zajęcia, a jedynie wpadło się do pracy na kilka godzin ‘dopasować jakiejś babce stanik’. Braffiterka w japonkach jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Podobnie dziwnie czułabym się w banku, gdyby obsługiwała mnie pani w plastikowych klapkach albo domowych ‘papuciach’ lub koleś w dresach na stacji benzynowej. Braffiterka powinna być kwintesencją kobiecości, choćby nie wiem, jak patetycznie to zabrzmiało. Kobietą z klasą.

  • renulec

    @Tfu.Tfu, schludnie i czysto to nie ulega wątpliwości. Upały to temat na osobną notkę. Jak się ubrać, by swtedy zbyt się nie rozebrać (też nie jestem entuzjastką widocznego pępka i skąpych mini w pracy) to pytanie za 100 punktów.

    @Genepi, przyznaję, że vice-versa. Czasem dyskretnie sobie zerkam, gdy któraś klientka ma fajną biżu 😉

    @Miss-Alchemist, święta prawda, duża ozdoba na rękę bywa ciekawym uzupełnieniem stroju, ale w pracy bra-fitterki nie sprawdza się nic a nic.

    @Virgaaurea, dziękuję za Twoją uwagę odnośnie perfum. W lecie ta kwestia jest szczególnie ważna, prawda?

    @Eloo90, matko, toż ja teraz do własnego salonu będę się bała wejść 😉 !

  • Jola

    Przyznam się że najwięcej zwracam uwage na biust czy jest dobrze odziany i jeszcze czyste paznokcie i włosy, strój nie jest taki ważny zbytnia elegancja trochę mnie onieśmiela

  • tfu.tfu

    Renulcu Kochany! powłóczyste kiece na upały są imho bardzo ok, to samo skromny top na szerokich ramiączkach + spódnica lub spodnie lniane? buty jeśli nie sandały/klapki to może takie ażurowe? albo espadryle? choć ja nic złego w klapkach nie widzę 😉

  • clarisse

    Popieram – biustonosz dobrze dobrany! Musi być. Brafitterka wystawia sobie tym świadectwo. Efekt się moim zdaniem potęguje kiedy klientka gabarytowo podobna jest do brafitterki, i wtedy w ogóle do wielu rzeczy można klientkę przekonać, jeśli początkowo ma wątpliwości.

    Oczywiste, że człowiek powinien być schludny i zadbany, ale to nie jest wymaganie pracy brafitterskiej jako takiej, ani pracy w ogóle, tylko każdej sytuacji, w której się wychodzi do ludzi.

    Jeśli chodzi o ubranie to kluczowe jest aby biust w tym ubraniu ładnie wyglądał, bo to kontynuacja “mój biust świadczy o mnie” – mały czy duży, na drobnej figurze czy na większej, ma być ładnie ostanikowany i ładnie ubrany. (Retro się notabne bardzo do tego nadaje moim zdaniem).

    Zgadzam się z uwagą Miss o pierścionkach – sama mam taki, który uwielbiam, ale ciągle nim o coś zaczepiam, w pracy brafitterskiej byłby nieodpowiedni.

    Pozostałe rzeczy nie są moim zdaniem obowiązkowe 😉 Przyznam, że na nogi brafitterkom nie patrzę, na paznokcie też (sama miewam różne, więc cudzych nie oceniam). A już totalnie mnie nie interesuje makijaż i kolczyki brafitterki – poza jednym konkretnym wyjątkiem: że jest w nim (manikiurze, makijażu, kolczyku czy klipsie) coś takiego, co sprawi, że zakrzyknę “Łoranyboskie, a takie cudo to gdzie można kupić?!” 😉

    Jest też chyba takie zjawisko jak “zbytnia elegancja onieśmiela” – ale w moim przypadku to bardziej działa przy zaglądaniu przez szybkę do sklepu. Niektóre wnętrza wywołują we mnie refleksję “no tak, najmarniej 300 zł za stanik, nie wchodzę”. Ale jeśli już jestem w środku to kluczowy jest nie wygląd brafitterki, ale jej zachowanie. I to jest chyba ta trudniejsza część: jak zrobić, żeby klientka czuła się zaopiekowana, dopieszoczna i dobrze doradzona, a jednocześnie żeby nie odebrała troski jako nadmiernej namolności – bo każda klientka ma tu inne oczekiwania.

  • Kasia - studio BRA

    Uznaję za oczywistą oczywistość fakt, że brafiterka chodzi w dobrze dobranym biustonoszu – ZAWASZE! – nie tylko do pracy.Natomiast to co ma na sobie jest chyba sprawą trochę wtórną, ważne, żeby ubrała się ze smakiem, raczej skromnie – o czystości i schludności nie wspomnę. Biżuteria dopasowana do stroju jest ok – przecież brafiterka to też kobieta, o ile ozdoby nie przeszkadzają w pracy. Ślicznie wygląda noga na wysokim obcasie (uwielbiam), ale cały dzień na nogach w wysokich obcasach może być trudny. Wyznaję jedną zasadę główną: wygodnie, ale z szacunkiem dla innych. Przyjmuję kilentki w swoim domu, po którym ganiam boso, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby boso przyjąć klientkę. Muszę być ubrana (nie zestrojona) przecież to gość w dom…

  • 100krotna

    Konieczne dla mnie u brafitterki: czyste paznokcie, najlepiej krótkie (pomoc przy dopasowaniu stanika), ogólnie schludna i absolutnie ostrożna z zapachami – bo w przymierzalni jest mało miejsca, a ja na zapachy jestem wrażliwa.
    Może mieć gołe nogi i sandały, zupełnie mnie nie ruszają, aczkolwiek miło byłoby, gdyby stopy były zadbane 😉 Ślady po depilacji mi nie przeszkadzają, za to długie i połamane paznokcie u rąk czy nóg, już owszem ;P
    Poza tym, w stroju dowolność, oczywiście w granicach rozsądku. Duży apetyczny dekolt jak najbardziej, chociaż pępek i górna połowa ud już zasłonięta. Oczywiście stanik dopasowany, ale poza pracą, to właścicielka salonu z bielizną może nawet bez stanika pomykać, jeśli jej tak dobrze i wygodnie 😉
    Czyli podsumowując: czysto i schludnie wizualnie, a wygodnie i ładnie jeśli chodzi o samopoczucie bra-fitterki – bo jak się będzie dobrze czuła, to będzie miła i sympatyczna dla klientek 😉 Innych wymagań nie mam.

  • madzioreck

    “Uznaję za oczywistą oczywistość fakt, że brafiterka chodzi w dobrze dobranym biustonoszu – ZAWASZE! – nie tylko do pracy.”

    Ja za oczywistość uznaję, że brafitterka jest wolnym człowiekiem i poza pracą może nosić, co jej się żywnie podoba: stanik dopasowany lub nie, albo nie nosić stanika wcale. W końcu brafitting to rzecz dla chętnych, nie ma przymusu, a najważniejsza jest świadomość i możliwość wyboru, o to w tym wszystkim chodzi… a może się mylę…?

  • Dominika

    Odpowiednio dopasowany, schludny strój jest bardzo ważny niezależnie od miejsca pracy. Uważam, że na pewno należy odpuścić sobie głębokie dekolty, czy wysokie szpilki. Według mnie doskonale sprawdzą się koszule firmowe damskie, eleganckie spódnice oraz wygodne spodnie. Bardzo podoba mi się Twój wpis. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *