Uncategorized

boobs builder

Nie mylimy z Bobem budowniczym 😉

Najlepszy boobs builder to naturalnie biustonosz.

On potrafi właściwie wszystko – z dwóch, średniojędrnych piersi uczyni strzelisty biust z zadartym noskiem, z “kropelek” – w oka mgnieniu zrobi dwa zwarte stożki, a ze stożków…No, może się zapędziłam, faktycznie ;), ale powiedzmy – z podatnego na kształtowanie biustu – odpowiedni biustonosz uformuje z łatwością dwie regularne, piękne kule.

Stanik do diabła  porównywać, to lekka “przegiątka”, lecz prawda jest taka – wiele kobiet za biustonosz, który nada ich biustowi pożądany przez nie kształt – oddałoby wiele, niejednokrotnie prawie że duszę!

Czy zastanawiałyście się – dlaczego? I CO, tak naprawdę, determinuje nasze stanikowe wybory?

Do napisania tej notki natchnęła mnie Bibianna – właścicielka sklepu Brafitka w Bielsku Białej, która pod jedną z moich poprzednich notek pozostawiła swoje przemyślenia, że przecież nie wszystkie kobiety pragną mieć taki sam kształt biustu.

Nie ukrywam, że jej wypowiedź stała się przyczynkiem do moich stanikowo – kształtowych rozważań, które niniejszym postanowiłam tutaj, ku potomności, utrwalić.

Otóż, podczytując fora internetowe oraz blogi tematyczne, doszłam do wniosku, że w chwili obecnej to właśnie jednak kształt kuli, a zarazem mocne zebranie z boków cel biustonoszowych przymiarek większości pań. Czemu tak się dzieje? Czyżby w Sevre istniał jakiś, odlany w brązie wzorzec kobiecego popiersia, o którym nie wiem ;)?

Kula to kształt doskonały, zgoda, ale czy nie dążymy do niego, ponieważ to właśnie on, a nie stożek czy elipsa – wzbudza największe zainteresowanie u płci przeciwnej?

Myślę, że, analogicznie do różnych mód – obuwniczych (szpice, baleriny), ubraniowych (mini, maxi) itp – po prostu istnieje także moda na kształt damskiego biustu.

Krytycy i znawcy sztuki rozpływają się w zachwytach nad Venus z Milo:

www.britannica.com

Cóż, była bez stanika, więc możemy jedynie dywagować – jaki stanik byłby dla niej najodpowiedniejszy i jaki mógłby nadać kształt jej biustowi (a może któraś z odważnych czytelniczek pokusi się w komentarzach o postawienie stanikowej diagnozy?).

Swojego czasu Marilyn Monroe uwodziła swoich wielbicieli dosłownie wszystkim – od zmysłowego głosu począwszy, przez powłóczyste spojrzenie błękitnych ocząt, miękkie, jasnoblond pukle, po  stożkowaty kształt swoich atutów.

Ten kształ (nadawany m.in. przez ówczesne produkty marki Playtex)  możemy zobaczyć także w uwielbianym przeze mnie serialu Mad Men (lojalnie ostrzegam – uzależnia! ;).

Prezentuje go często  jedna z bohaterek Peggy Olson (w musztardowym sweterku, druga od lewej):

                                      

www.amctv.com

Kolejna bohaterka – Joan Harris (to ta pani w zielonej sukience, jakby żywcem od Biu-Biu 🙂 – jest, jak widać, trendsetterką kształtu kulistego 🙂

W latach 80-ych “dziobkowaty” kształt biustom w kraju nad Wisłą nadawała kultowa, nieosiągalna wtedy (szczególnie finansowo) dla szerszego ogółu kobiet – Doreen marki Triumph. Wiem, że moja mama i mamy moich koleżanek wzdychały nabożnie do tego stanika, a i dzisiaj ma on grono wiernych fanek. Na jednym z warsztatów zapytano mnie, gdzie można dziś kupić ten model, bo mama uczestniczki jest do niego przywiązana i “nic innego nosić nie będzie, i basta!” :

www.derinmor.com

A czy pamiętacie serial “Dynastia”? Lata 90-e? Hm…niektóre z szanownych czytelniczek były jeszcze w powijakach, więc jak mogą pamiętać 😉 W każdym razie wierzcie mi na słowo – lata 90-te – to moda na kształt naturalny, czyli im bardziej wyglądałaś na osobę, która nie ma na sobie stanika, tym bardziej byłaś trendy. Na poparcie tej tezy nie mam oczywiście na myśli  jedynego mężczyzny na zdjęciu poniżej – ucieleśnienia wszelkich męskich cnót – Blake’a Carringtona, a jedynie płeć piękną 😉

www.guardian.co.uk

A jak jest dzisiaj? Jak uważacie? Czy Polki, dalej bezkrytycznie i masowo naśladują w swoich stanikowych wyborach  aktorki, piosenkarki, celebrytki, czy też kierują się własnym zdaniem?

24 komentarze

  • mmadalena79

    A ja lubię stożki właśnie, no może bardziej noski, bo taki jest naturalny kształt mojego biustu i jeszcze trochę “patrzy na boki”, lubię miękkie staniki, które jedynie podtrzymują biust i lekko zbierają, takie wybieram pod wszystkie t-shirty, golfy i wszystko co bardziej zabudowane. Staniki które u mnie zapewniają kule, to tylko usztywniane maskaradki i usztywniane plunge, ale te noszę tylko do dekoltów, tym bardziej, że mój biust ma własny, zdecydowany kształt i zawsze widać gdzie kończy się stanik, a gdzie zaczyna pierś, więc tego typu staniki pod zabudowane ubrania odpadają. Wśród większości moich koleżanek, cóż, królują staniki typu plunge, które zbierają i zaokrąglają nienaturalnie piersi jak tylko się da…

  • 100krotna

    Moim zdaniem Venus ma coś w rodzaju kulko-stożków, wysoko i blisko siebie osadzonych. Typ trudny, balkonetki raczej nie pasują, ogólnie mało co pasuje 😉
    Może wybierać jedynie spośród staników z bardzo wąskim i raczej niskim mostkiem, otwartych od góry. (tak, jestem jej biuściastym sobowtórem, uwzględniając nawet proporcje wielkości biustu do reszty ciała)

    Co do moich preferencji kształtowych – baaardzo podobają mi się noski, lubię też lekko zaokrąglone stożki, mocno wypchnięte do przodu..(Nie aż tak, jak u pani w musztardowym sweterku, ale zdecydowanie mocniej zaakcentowane niż typowe kulki)

    Niestety, po kilku latach od uświadomienia, niewielkiej migracji i kilku nabranych kilogramach, mój biust zrobił się bardzo pełny u góry, blisko osadzony i okrutnie kapryśny.
    Z tego powodu, mogąc wybierać z baardzo ograniczonego asortymentu – bo większość biustonoszy nie pasuje – “skazana” jestem na kulki… lub lekko zadziorne kulki 😉 (to nie oksymoron!)
    Poszukuję stanika, którym będę mogła osiągnąć inny kształt – ale kandydatów chwilowo brak 😉

  • kulka_kulkowa

    Wbrew temu, co mówi nick lubię nie tylko kulki 🙂 Lubię też noski, pod obcisłe sweterki i bluzki bez dekoltu (builder: miękka balkonetka z pionowym cięciem, np. Gossard Mirage lub z 3 cięciami, ale tylko Elle Macpherson i to po transplantacji fiszbinów ;). Do dekoltów kulki, bo inaczej w dekolcie widać tylko żebra 😉 Do ubrań maskujących posiadanie biustu też raczej “kulkowce-dekoltowce” – usztywniane plunge i halfcupy. Chociaż bywa, że się tym nie przejmuję i zakładam miękkie.

    Venus to kulko-stożek, jak słusznie rzecze 100krotna. Ze stanikiem by nie miała łatwo, oj nie. Znaleźć coś w małym rozmiarze i żeby się nie wrzynało górą…

    A “Dynastię” oglądałam po kryjomu, mama kazała spać :]

  • 100krotna

    @Renulcu – ja nie kombinuję, jedynie “dzielę się doświadczeniami” 😉

    @Kulko_kulkowa – Venus oceniam na okolice effuniakowego 80B-80C. Niektóre plunge by jej być może pasowały… Spróbowałabym też 75D z masqueradkowej Angie 😉 Tak źle to by nie miała, bo i obwodu pod biustem nie ma miniaturowego 😉

    @justinehh – jeszcze za czasów kompletnej ciemnoty stanikowej unikałam skorupek i szukałam biustonoszy jak najdelikatniejszych, nadających naturalny kształt. Lubiłam ukośny szew w plungach, bo nadawał lekko szpiczasty kształt. Miałam nawet jedno, zwężone w obwodzie, koronkowe 75AA 😉 Później, po skończeniu liceum, zbuntowałam się, bo nic na mnie nie leżało i przestałam nosić staniki wcale, chwaląc naturalne kształty…
    A jak jest obecnie – już napisałam 🙂 Ale, czasami w lecie zdarza mi się chodzić bez stanika 😉

  • bad_cat

    Ja lubię kulki, ale nie spłaszczone, tylko z zaznaczonym szczytem piersi. Na spiczasty kształt biustu reaguję alergicznie i wcale nie jest to związane z modą. Jak tylko biust mi urósł znielubiłam jego spiczasty kształt, a było to we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, kiedy nie było takiego szału na kulki. Zresztą nie miałam wtedy zielonego pojęcia o modzie (do dzisiaj mam niewiele lepsze:). Poza tym biust urósł mi bardzo wcześnie, chciałam więc go ukryć, czego nie dało się zrobić za pomocą staników które wciskała mi moja szanowna rodzicielka. Były to koszmarki w stylu Doreen z miseczkami o kształcie wigwamu, przymałe, ściągające biust w dół, tnące krawędzią i dziobujące – wyglądałam w nich jakbym włożyła sobie pod bluzkę dwa patyki na sztorc 😉 Wtedy nie było mi do śmiechu, a uraz do stożków pozostał do dzisiaj. Pamiętam, że się wtedy zbuntowałam i nie nosiłam stanika w ogóle, bo lepiej wyglądałam bez niego. Oczywiście wszyscy mnie straszyli że mi biust obwiśnie, co na szczęście nie nastąpiło, ale ze względu na bujanie się na wszystkie strony nie podtrzymanych niczym piersi chodziłam jakbym kij połknęła i unikałam wszelkich gwałtownych ruchów, w tym ćwiczeń na wuefie. Pod bluzki w zastępstwie stanika zakładałam przyciasne, spłaszczające koszulki. Odetchnęłam dopiero, kiedy pojawiły się miękkie, bezfiszbinowe, lekko spłaszczające chińczyki. Niestety o ile wcześniejsze dziobaki miały całkiem przyzwoite obwody, to chińskie wynalazki ciągnęły się jak stare gacie, a biust wisiał na ramiączkach, które co chwilę się odpruwały. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie te cuda nosiłam w jedynie słusznym rozmiarze 75B…

  • renulec

    @100krotna, synonimy dobieram czasem dość niefortunnie i niefrasobliwie, wybacz mi, nieszczęsnej 😉 BEZ STANIKA?!?!??? A co na to rodzina, sąsiedzi 😉 ? rotlf

    @bad_cat, życie bywa jednak strasznie niesprawiedliwie… Ja z kolei bardzo długo czekałam, aż urośnie mi biust. Zazdrośnie zerkałam na dekolty co niektórych koleżanek. One z kolei twierdziły to, co TY – że nie chcą, że boli, że mają dość itp. I wszystkie nosiłyśmy, jak jeden mąż także 75B :))

  • mmadalena79

    Ha, ja też bardzo długo chodziłam bez stanika, w sumie jeszcze niedawno mi się zdarzało czasem i mój biust ma się całkiem dobrze. Pierwsze staniki jakie nosiłam to było 75D albo 70E, jakoś nigdy się nie masakrowałam 75B, miałam jakiś jeden, od mamy, ale odmówiłam noszenia i tyle, nie przeszkadzało mi, że mi coś tam skacze ( no może na schodach trzeba było podtrzymać:)) Mój pierwszy stanik, który rzeczywiście czasem nosiłam, w rozmiarze 75D dostałam od przyjaciółki, która ma taki biust całkiem z poza skali, pamiętam, że pod biustem miała 68, a w biuście 124 i to w spłaszczjącym staniku (pamiętam, bo byłyśmy razem u gorseciarki zamawiać jej bieliznę i panie nie mogły uwierzyć), ale dzięki tej przyjaciółce pewnie uniknęłam wciskania się w za małe miski, bo ona wiedziała, gdzie można kupić większe rozmiary ( oczywiście nie taki wybór jaki jest teraz przy rozmiarówce brytyjskiej), ale jednak większy niż przeciętnie, bo to było już z 15 lat temu!

  • kasia_j

    Ja nie lubię kształtu kulistego, bo przy małym biuście taki kształt niknie pod ubraniami, zwłaszcza grubymi. Szukam biustonoszy, które wysuwają mój maleńki biust do przodu, ale takich jak na lekarstwo. Kiedyś, gdy byłam nastolatką miałam biustonosz podobny do Doreen i był on moim ulubionym biustonoszem. Dobrze trzymał i wysuwał do przodu. Co do preferencji kształtu, to wydaje mi się, że kobiety z dużym (>F) i bardzo dużym biustem (>GG) oczekują od biustonosza kształtu kuli, ponieważ w tedy ich biust wydaje się mniejszy, a te, które mają małe biusty chcą je optycznie powiększyć poprzez ich wysunięcie do przodu. Taka kula zajmuje więcej powierzchni na klatce piersiowej niż stożek, nie wiem czy zrozumiecie, o co mi chodzi.

  • renulec

    @Gościu, co za empatia 😉 !

    @mmadalena79, więc można pokusić się o tezę, że ze swoją przyjaciółką stanowiłyście zarzewie ruchu stanikomaniackiego 🙂

    @kasia_j, Twoje stanowisko jest bardzo ciekawe i nie można odmówić Ci racji. Faktycznie – nie zawsze krągły kształt, szczególnie przy drobnym biuście, przekłada się na poddanie go do przodu.

  • Niebieska Kokardka

    Ja rozumiem:D
    Ja mam kropelki i takie nieco noskowate kulki są najlepsze dla mnie a i bez stanika chodzić mogę ale w lecie tylko i w bluzkach bez ramiączek, które trzymaja się za pomocą elastycznej górne części.
    A co do mody, myślę, że są wśród nas takie kobietki, które cenią sobie nowinki ze świata mody, takie które cenią wygodę i takie które łączą jedno i drugie, więc może to kwestia indywidualnych upodobań?
    Pewne rzeczy, jak np mała czarna, nigdy nie wychodzą z mody, może tak jest również i ze stanikami? Może osławiona Doreen jest takim właśnie egzemplarzem? A reszta to kwestia gustu;)

  • renulec

    @Niebieska Kokardka, być może niektóre panie podchodzą do modelu Doreen jak do klasyka i są związane z nim sentymentalnie, ale nie jestem pewna, czy ona jest jeszcze produkowana.

    @justinehh, longlinka chętniej bym przygarnęła, on wygląda tak…mad-menowato 😉

  • simerila

    Ja mam zupełnie inne odczucia niż Kasia_J, moim zadaniem to własnie kulki wyglądają ma większe pod obcisłymi bluzkami szczególnie jeśli są mało zebrane tak jak w Harmony, natomiast zebrane kulki mogą rzeczywiście wyglądać na mniejsze np w stanikach o kroju Marthy, bo piersi zbierają się i ukrywają w tej przerwie materiału między piersiami czego nie widać jak się nie ma dekoltu.
    Ja lubię kulki może dlatego, że tak wyglądają moje piersi jak mi zimno i skurczą mi się brodawki 😉 natomiast jak jest ciepło mam stożki patrzące na boki i moim zdaniem wyglądają wtedy na mniejsze, nie podoba mi się taki kształt.
    Mi się wydaje że część kobiet chce mieć kulki, bo taki kształt podoba się mężczyznom, bo przypominają silikony – niby żaden się nie przyzna że mu się podobają, ale i tak większość się ogląda za takimi. 😉

  • Dark

    ech, bo z tą Wenus to jest tak, że Greccy rzeźbiarze do perfekcji doprowadzili dzierganie w brązie i kamieniu facetów, a kobiety traktowali po macoszemu – one ogólnie nie pozowały, tworzono postać kobiecą dodając i odejmując w miejscach strategicznych od męskiej. Dlatego Wenus ma taką… nieco chłopską, szeroką twarz i dość nieforemne ciało [ideał grecki, również męski, nie oddawał idealnie natury]. Więc ii ten biust jej rzeźbiarz dał taki, jak mu się wydawało wyglądałoby dodanie nieco nastolatkowi płci męskiej. Co nie znaczy, że jakoś dyskredytuję takie wenusopodobne stożki, wszak każdy biust jest piękny. Mówię tylko, co wynika z badań nad rzeźną grecką i dlaczego ona taka szerokawa w obwodzie i nie bardzo krągła w miseczce 🙂

  • 100krotna

    Dark, to mi pojechałaś 😀 😀 😀
    Ja sobie tu wmawiałam, żem jak Venus, i ciało mam bogini, a tu proszę, nieforemny grecki nastolatek z dorobionymi niekrągłościami 😉 Cóż, przynajmniej przywróciłaś mój samozachwyt do ludzkiego poziomu. (z poziomu greckiej boginii ;))

  • Dark

    oj tam że pojechałam 😀 po prostu Grecy to w ogóle dziwni byli, bo każda jedna bogini, jak pokazana z nagim biustem, to ma właśnie taki. Ale wiesz, wtedy możesz śmiało powiedzieć sobie, że nie jak jakaś tam jedna bogini bez rąk, tylko cały żeństki panteon grecki jesteś 😀
    ciekawą literówkę zrobiłam poprzednio – ‘rzeźną grecką’ 😛

  • 100krotna

    Żeński panteon, to mi się podoba!
    (trochę mniej mi się podobają obecne możliwości odziania walorów tegoż panteonu ;))
    W ogóle na tę rzeźnię nie zwróciłam uwagi, widocznie uznając, że “tak ma być”. To brutalne czasy były…

  • renulec

    @simerila, “silikony” są wizualnym substytutem młodej, uniesionej, jędrnej piersi 🙂

    @Dark, @100krotna, uwielbiam takie poczucie humoru, brzuch mnie rozbolał ze śmiechu 😀

  • simerila

    to ja chyba nigdy nie miałam młodej, uniesionej, jędrnej piersi, bo nigdy nie wyglądała jak silikony ;/ pierś jak silikony to ma chyba jedna kobieta na 1000

  • zamiastki

    Podobno teraz, są takie badania, wszystko się nam z tego dobrobytu powiększa. U pań i i panów. Podobno. A nowe modele staników doskonale z tym grają.

  • magdus86

    mam niestety takie przypuszczenie, że na co młodsze i mniej zorientowane w wyborach osóbki tv i kolorowe czasopisma mają naprawdę duży wpływ i stąd też im bardziej biust wyciśnięty i ściśnięty, tym bardziej seksowny wydaje się im być dekolt… osobiście preferuję dość naturalny wygląd – tzn lekko uniesionych nosków. dawno już zrezygnowałam z kul z jednego prostego powodu – głębokie dekolty nie służą mojej sylwetce, a chęć wypchnięcia biustu do góry sprawia, że traci z profilu na objętości 🙂 a niestety przy stożkach pełnych u góry uzyskanie efektu jabłuszek i tak prawie że mija się z celem, więc po co gonić za niedościgniętym ideałem? dużo lepiej czuję się w mniejszym dekolcie ale tak dobranej bluzce, że z profilu ładnie uwydatnia moje bogactwa natury 😀 podsumowując – zależy mi więc na sporej dawce naturalności 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *