sklep z bielizną

Czy give quality a chance ma jeszcze sens?

Bo?

Bo w Noszę Biustonosze, oprócz wyświadczanej komplementarnie usługi brafittingu, jestem przecież także kupcem i handlowcem. Nie obrażam się więc na określenie “sklepowa” czy “sprzedawczyni”, bo przecież to jest prawda.

Jako osoba odpowiedzialną, biorę (dosłownie i w przenośni 😉 ) “na klatę” ekonomiczne efekty mojego przedsięwzięcia. Brafitting jest słuszną ideą. Jednak samą teorią właścicielka bra-bizu się nie naje. Z czegoś wypada utrzymać lokal, kupić towar, zapłacić rachunki itp. Więc – owszem, jestem brafitterką, ale przy tym także najsurowszym dla samej siebie analitykiem sprzedaży.

W związku z tym regularnie podejmuję decyzje dotyczące towaru, z którym pracuję i który w końcowym efekcie wspólnych starań moich i konkretnej Klientki – wynosi ona potem z mojego salonu.

Na wyżej wspomniane decyzje ma wpływ kilka czynników. Jednak determinandta jest jedna –  jakość produktu. Jest ona dla mnie na tyle ważna, że kolejne etapy postępowania z danym towarem (między innymi wycena i eksponowanie wśród innych produktów) są zawsze rozpatrywane przeze mnie w powiązaniu z tym czynnikiem.

Moja praca od kilku lat opiera się na kilku pozytywnych wyróżnikach.

Między innymi takim wyróżnikiem jest dla mnie jakość adekwatna do ceny. I nikt, żaden autorytet świata, nie jest w stanie we mnie zmienić tego przekonania. Być może uznacie, że jestem niereformowalna, ale taka jestem. Koniec. Kropka. Jak ładnie określa to teoria biznesu – jest to mój autorski sposób pojmowania i prowadzenia działalności gospodarczej 😉

Już Platon powiedział, że jakość jest to pewien stopień doskonałości. Uważam więc, że to, co firmuję swoją marką (nazwą sklepu czy moim imieniem i nazwiskiem) powinno udowadniać klientkom, że do tej doskonałości dąży.

Dość tego słowowstąpienia (słowotwórstwo akurat na czasie, sami musicie przyznać 😉 ). Pora na konkrety.

Czy według Was cena biustonosza z niewykończonym, niedbale wszytym ramiączkiem, mostkiem tudzież fiszbiną boczną, powinna oscylować w granicach 160-200zł? Bo ja uważam, że nie! I żadne argumenty świata nie przekonają mnie, bym taki stanik proponowała komukolwiek w tej cenie.

Duże znaczenie przywiązuję też do samego szycia. Nie akceptuję niedoróbek w postaci “mijaków” w szwach, wystających nieestetycznie, nieobciętych nitek, marszczących się pod ściegiem materiałów (chyba, że marszczenie jest zamierzone). Każda kobieta odniesie wtedy wrażenie, że ma przed sobą niepełnowartościową, niewykończoną należycie rzecz. Lubicie to? Ja także nie:

A coś takiego? Ramiączka stanika, które po kilkumiesięcznej ekspozycji na wieszaku ulegają samoistnemu “falbankowaniu”? Czy istnieje cena adekwatna do tak wybitnie trwałego dzieła polskiego przemysłu bieliźnianego?

Sama noszę biustonosze ( 😀 ), z oferty mojego salonu. I jeśli wskaźniki użytkowe takie jak zmiana wymiarów po praniu czy odporność na wybarwienia mnie nie zadowalają – tracę  zainteresowanie danym modelem biustonosza. Gdy ktoś mnie zapyta – po prostu, po babsku po takim doświadczeniu uprzedzasz się do tego producenta? Odpowiem – Owszem! Nie stać mnie na eksperymenty. Tego samego oszczędzam więc moim klientkom!

Czy bywa, że daję takiemu producentowi “drugą szansę”? Czasem tak. Ale jeśli zawodzi mnie po raz kolejny – rozstaję się z nim bez żalu.

Jakie jest Wasze podejście do jakości bielizny? Macie może jakieś swoje mierzalne wyznaczniki, lub swoją ich hierarchię?

Czy w Waszej ocenie w ogóle nasze czasy są czasami dobrymi dla high quality?  Zwracacie uwagę na jakość materiału, trwałość użytkowania produktu, dbałość o wykończenie szczegółów?

A może ja jestem po prostu przewrażliwiona? Może powinnam schować głęboko do kieszeni swoje niemądre, jakościowe skrupuły, hm?

Jak uważacie?

Z tymi pytaniami pozostawiam Was na zbliżający się wielkimi susami świąteczny weekend, życząc smacznego kogla-mogla (bynajmniej nie mam na mysli pogody 😉  oraz mokrego Śmigusa-Dyngusa, buziaki!

5 komentarzy

  • kasica_k

    Znakomity wpis! Podpisuję się obiema rękami. Moim zdaniem pewnego stopnia niedbałości wykonania nie powinno się akceptować bez względu na cenę. Tak jak nie powinno się sprzedawać ludziom niepozszywanych ubrań, tak samo niewykończone biustonosze nie powinny mieć racji bytu w żadnym sklepie. “Kliencie, zszyj sobie/wykończ sobie sam”? Wymień ramiączka, poobcinaj nitki, zaszyj kanaliki, jak puści kolor w praniu to ufarbuj (albo nie pierz), może w ogóle sam sobie wyprodukuj 🙂 Niestety takie kiksy zdarzają się nawet niezłym firmom. Mam wrażenie, że producenci potrzebują czasem edukacji, uświadomienia, że takie “szczegóły” są istotne. Tylko że większość tych firm działa na rynku nie od dzisiaj i powstaje naturalne pytanie, kto ich tak “rozpuścił” 🙂 A może polskie klientki też potrzebują edukacji, by nie wybierały rzeczy słabej jakości? Bra-biznesy mogą tu chyba przyjąć na siebie edukacyjną misję. Świat poszedł w kierunku “byle taniej, byle szybciej, byle jak”, ale mam wrażenie, że ostatnio widać od tego trendu pewien odwrót, ludzie wolą zainwestować więcej w rzecz nie przeznaczoną do rozpadnięcia się po miesiącu. A może tylko tak mi się wydaje?

  • Agis

    Myślę tak samo,zawsze zwracam uwagę na szczegóły rzeczy którą kupuję i jeśli mam już wydać większą sumę pieniędzy na coś to zależy mi aby to było dokładnie zrobione. Miło czytać ile serca wkładasz w swoją pracę.

  • kerima

    Niestety biją po oczach reklamy ” u nas najtaniej ” ,” tniemy ceny” itp. “Przeciętny ” klient nie zastanawia się z czym wiąże się niższa cena. Z czegoś zrezygnowano w produkcie ,coś zastąpiono czymś tańszym , nie zapłacono pracownikom godziwego wynagrodzenia (często pracują dzieci). A propos jakości . Mam jeszcze jedno spostrzeżenie. I to dotyczy często “paniuś”. To czego nie widać ,nie jest ważne.

  • renulec

    @Kasica_k, nie wszystkie firmy tak myślą, że ma się rychło zepsuć. Ale coś jest na rzeczy. Na przestrzeni ostatnich 15 lat (po części jeszcze jako konsumentka, więc może idealizuję;) ? ) zauważam zmiany jakości i to niekoniecznie na korzyść niektórych producentów. Na szczęście jestem “na swoim” i to ja wybieram marki, na ktorych pracuję, a nie one mnie 😉

    @Agis, dziękuję za miłe słowa 🙂

    @Kerima, a w mojej ocenie “paniusiostwo” to stan umysłu 😉

    @Asia_Glinka, tak mnie popchnął los, Kochana. W sumie równie dobrze mógł być to Wieluń, a nie Biłgoraj 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *