Uncategorized

krótka rzecz o sportusach

Śmiem twierdzić, że na rynku biustonoszy sportowych nastąpiło znaczne ożywienie.

Lekko ubawiła mnie onegdaj marka Nike, zapowiadając wypuszczenie na rynek, nowej, rewolucyjnej linii staników Nike Victory Bra. Prace nad tą linią biustonoszy trwały od 2009 roku, ich debiut na polskim rynku miał nastąpić w czerwcu 2011 (niestety, nie miałam okazji sprawdzić w realnym, nike-owskim sklepie, czy nastąpił, ktoś coś widział/mierzył/wie?).  Głoszono w mediach wszem i wobec, że “Linię Nike Victory Bra opracowano z myślą o zapewnieniu kobietom wsparcia niezależnie od uprawianej dyscypliny i noszonego rozmiaru. Każda kobieta jest inna – podobnie jak uprawiane sporty i współczynnik ich intensywności. W związku z tym staniki muszą zapewniać kobietom różne poziomy wsparcia.” Innowacyjność tych staników miała zawierać się między innymi właśnie w produkcji staników o trzech różnych poziomach wsparcia, zastosowaniu mocnej, oddychającej siateczki w modelu X-back, w strefach wzmożonego pocenia się, zastosowaniu niskoprofilowej, elastycznej taśmy pod biustem itp. (chyba skądś to znamy? ;).

Pomijając skojarzenia – wszystko pięknie, ale dopóki Nike nie zacznie produkować biustonoszy w pełnej rozmiarówce bieliźnianej (póki co – konsumentki wybierają wciąż z “szalonego” zakresu rozmiarów XS-XL) – pozostaje niestety poza kręgiem moich zainteresowań (zakładam bowiem buńczucznie, że Nike niczego innego nie pragnie bardziej, jak sprzedawać się w noszebiustonosze ;). I nie zmieni tego ani medialny szum i zapowiedzi, że “Nike Victory Bra to najbardziej zaawansowane staniki Nike, wyznaczające nowy standard w branży” ani autorytet światowych gwiazd sportu biorących udział w kampanii medialnej dla tej linii biustonoszy, ani nawet sama Annie Leibowitz, która zrobiła dla nich genialną sesję foto.

Jednego nie można marce odmówić – widać, że nie śpi i nie odda bez walki swoich klientek 😉

A komu miałaby oddać? Czy któraś z marek ma zakusy, by wypełnić “sportową lukę” na naszym rynku?

Ależ naturalnie! I to niejedna :))

 

W ubiegłym roku prężnym krokiem na polski rynek wkroczyła znana i ceniona w stanikomaniackich kręgach marka Shock Absorber (przedtem osiągalna dla Polek tylko w zagranicznych sklepach). Kolejny “Brytol” –  Royce, też nie zasypia gruszek w popiele i w tym roku ustanowił swojego dystrybutora w Polsce. Dobre opinie zbierają też staniki sportowe  Pure Lime i sportowy model marki Freya – Freya Active.

Z wymienionych powyżej marek mam w sklepie Shock Absorbera. Między innymi dlatego, że gdy nie miał jeszcze polskiego przedstawiciela, robiłam do niego parę podejść. Niestety, wszystkie były nieudane, ponieważ marce nie zależało na zatowarowaniu malutkiego sklepiku z Biłgoraja, a na nawiązaniu współpracy z większą firmą, która zapewni prężną, ekonomicznie satysfkacjonującą ją dystrybucję. Na szczęście rychło tak się stało. Dystrybutor już jest i raźnie sobie poczyna, zaś w pierwszym dogodnym momencie ta sprawa (tzn. sprawa Shock Absorberów w moim sklepie), która na pewnym etapie stała się dla mnie niemal ambicjonalną – została pozytywnie załatwiona z satysfakcją (mam nadzieję 😉 dla obu stron. Co wcale nie znaczy, że planuję tylko tę jedyną markę “sportowców” (się otwartą głowę w końcu ma 😉 mieć na swoich wirtualnych półkach.

Niedawno zapoznałam się ze wzornikiem sportowego Royce-a oraz nowym produktem firmy Panache, który jest zapowiadany zresztą jako kolejna rewolucja na rynku staników sportowych.

Czy to już wszystkie firmy, szyjące staniki sportowe?

A właśnie, że nie 🙂

Miałam też okazję, podczas spotkania z sympatycznymi przedstawicielkami dystrybutora, poznać kolejną markę, która pokusiła się o produkcję tego asortymentu bielizny.

Marka ta to Berlei.

Zaraz, zaraz! – ktoś mnie tu zapewne zmityguje – przecież Shock Absorber to Berlei właśnie!

Otóż i tak, i nie. Konia z rzędem bowiem temu, kto rozezna się w zawiłościach bra-biznesu na wyższych, producencko – dystrybucyjnych szczeblach. Jeśli kto ma wiarygodne informacje – chętnie o tym poczytam, bo przyznam szczerze – bajek pisać nie lubię, a (biję się w piersi) nie dopytałam dystrybutora, ponieważ do cna pochłonęły mnie stanikowe oględziny. Z tego jednak, co pamiętam – pierwsze SA, które miałam w ręku (dawno temu), były stanikami produkowanymi przez firmę Berlei , tak więc ją podejrzewam o stworzenie “Szoka”.

Ale wracamy do rzeczy, czyli do sportowców Berlei i do moich dylematów – skusić się, czy nie?

Rozmiarówka obecnych staników sportowych marki Berlei nie powala co prawda na kolana tak, jak choćby rozmiarówka modelu B4490 Shock Absorber. Jednak uważam, że może  warto dać im szansę, ponieważ zapowiadają się dość obiecująco.

       Z góry upraszam uprzejmie o powstrzymanie się od komentarzy – co modelce widać  mniej lub bardziej, dobrze?  Modelka nosi zazwyczaj inny rozmiar niż prezentowane przez nią “pokazówki” 32/70 B i C 😉

Sports Move-X Crop Top

Rozmiarówka tego modelu:

32-38 B, C, D, DD, E, F.

Kolejny stanik sportowy Berlei-a, który wpadł mi w oko to

Running U/W Sports Bra

Stanik jest miękki, ale w środku, u dołu miseczki ma wzmocnienia zapobiegające falowaniu biustu podczas biegu. Ramiączka można z tyłu skrzyżować, są lekko poszerzone w okolicy ramion.

W tym przypadku zakres rozmiarowy wzbogacono o jedną literkę (32-38 B, C, D, DD, E , F, FF).

Sport Fresh

Komfortowy, wygodny stanik z formowaną anatomicznie miseczką. Rozmiarówka 32-38 (70-85) B-DD.

Myślę, że warto sportowcom Berlei poświęcić trochę uwagi w swoich stanikowych poszukiwaniach ( najbardziej przypadł mi do gustu model Running), jeśli ktoś zmieści się  naturalnie w rozmiarówce i szuka czegoś mniej zabudowanego i trochę tańszego niż Shock Absorber, bowiem sportowce Berleia to wydatek rzędu 150-170zł.

A skoro jesteśmy już przy sportusach, to nie mogę oprzeć się pokusie, by nie pokazać przy okazji, co tam szykuje dla nas nowego Shock Absorber. Otóż będzie nowy model. Na fiszbinach.

Nie znam rozmiarówki, ceny ani szczegółów technicznych, nie wiem też, kiedy ten model pojawi się u nas, ale  na zdjęciach widać, że wzór logo na staniku jest w fazie dopracowywania, więc mam nadzieję, że niedługo, skoro trafił do dystrybutora 🙂

Miałam go za to w ręku. Wyginałam fiszbinki, miętosiłam materiał, sprawdzałam haftki (moje ulubione, żelopodobne zapięcie!:). I powiem tyle – zapowiada się kolejny, fajny sportus. Żywię też nadzieję, że SA, jako firma z dużym doświadczeniem w produkcji staników sportowych – “pociągnie miski” także w tym modelu ponad F, a i obwodów poniżej 32/70 nie poskąpi.

Tym to optymistycznym akcentem żegnam się i na weekendową kawę pomykam…


4 komentarze

  • wszystkocomniezachwyca

    Podobają mi się te “fiszbiny” w sportowcach, jestem ciekawa jak się będą sprawowały na siłowni lub grając w badmintona

  • renulec

    @justinehh, widzę, że jesteśmy zgodne co do tego, że dobra mistrzyni sportu nie jest zła, tylko należałoby dotrzymać jej kroku w tym mistrzostwie. Myślę, że SA dotrzymał 🙂

    @szystkomniezachwyca, jeśli rozmiar takiego stanika będzie dobrze dopasowany, to wszystko powinno działać na zasadzie “gra i buczy” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *