Uncategorized

profesjonalnie, czyli…tak jak inni?

Od dłuższego czasu wkurzają mnie telefony od firm, które pragną udowodnić mi, że jestem sierotą i to, co robię – robię nieudolnie. Oni zaś – profesjonaliści pełną gębą, zaraz zrobią porządek z tym bałaganem, com go sobie sama narozczyniała.

W zależności od tego, jaką usługę che mi zaproponować mój rozmówca – psuję sobie i mojemu biznesowi reputację ok-rut-nie a to mało dopracowaną stroną sklepu, a to źle prowadzonym profilem na Facebook-u, a to z kolei niechęcią do skorzystania z funduszy unijnych lub też szkoleń typu “jak bez ryzyka i skutecznie sprzedawać w sieci”.

Dzisiaj, na przykład, dzwoniła do mnie pani (bodajże trzecia w przeciągu ostatnich dwóch tygodni) z propozycją, że jej firma stworzy PROFESJONALNY wizerunek mojego sklepu na Facebook-u.

“Bo jeśli nawet ma pani już tam swój profil, to my chętnie go przejmiemy i poprowadzimy tak, by nie musiała się pani go wstydzić! Będzie to panią kosztować jedynie 200 złotych netto miesięcznie”.

Odrzekłam więc grzecznie, że dziękuję i że akurat ja należę do osób, które pod każdą wykonywaną rzeczą i działaniem – chcą i mogą podpisać się z imienia i nazwiska. I że jakoś wcale nie jest mi wcale wstyd za ten profil. Poza tym – nie interesują mnie na noszobiustonoszowym profilu posty typu “Kochane, życzymy Wam miłego dzionka”, które na zasadzie kopiuj-wklej umieszczane są z rana w profilach “zaopiekowanych” firm i stron.

Wiem, nie byłam pewnie uprzedzająco uprzejma podczas tej rozmowy. Z moim sklepem jestem związana bowiem nie tylko finansowo, ale też emocjonalnie. Potrafię czasem w nocy włączyć laptopa, by poprawić jakieś zdjęcie czy opis. Kiedy komuś tak lekko i niemal bez zastanowienia przychodzi negatywna ocena i określenie “nieprofesjonalnie” w stosunku do mojej pracy, to mój wewnętrzny agresor zaczyna migać na czerwono i wymyka się spod kontroli. Bo może i “nieprofesjonalnie”, ale po mojemu. A w rozmowie nakłaniającej do skorzystania z usługi profesjonalista powinien  użyć bardziej oględnych sformułowań w stosunku do potencjalnego klienta, prawda? No, chyba, że to miał być dla mnie – partacza, szok uświadamiająco-motywujący 😉

A trzy dni temu? Otrzymałam maila pod tytułem “Uwagi do sklepu internetowego”. Przeczytałam w nim, co następuje:

Dzień dobry. Zdecydowałem się do Państwa napisać, ponieważ mamy doświadczenie w pracy przy sklepach internetowych w Państwa branży. Nasze dotychczasowe doświadczenie, dane i wnioski będą dla Państwa użyteczne. Przeglądając Państwa serwis, zauważyłem wiele niedociągnięć, które z pewnością skutkują zmniejszonym wspólczynnikiem konwersji, a więc mniejszym dochodem. Uważam również, że można zoptymalizować prowadzone przez Państwa działania z zakresu marketingu internetowego – pozwoli to zwiększyć sprzedaż i zracjonalizować wydatki. To właśnie jest główny powód, dla którego zdecydowałem się na podjęcie kontaktu. Chciałbym Państwa zainteresować profesjonalnym audytem sklepu internetowego, w którym odpowiemy sobie na szereg istotnych pytań. Dzięki uzyskanej wiedzy będziemy mogli zaproponować takie rozwiązania, aby Państwa serwis był dla Państwa źródłem większych przychodów. Jeżeli wyrażą Państwo zgodę, prześlemy ofertę wraz ze szczegółowymi informacjami. Pozdrawiam
XXX XXX

Nazwę firmy oraz linka do jej strony litościwie pomijam (uwierzcie mi, strona była tak  profesjonalna jak składnia pierwszego zdania tego listu)…

Podsumowując – nie czepiam się. Ja wiem, że ci Państwo wykonują tylko swoją pracę, która polega na tym, by nakłonić mnie do zakupów (nadmieniam przy okazji, iż niejednokrotnie zdarzyło się zresztą tak, iż konsultant po moim stanowczym “dziękuję, nie skorzystam” rozłączył się nie mówiąc nawet “do widzenia”).

Ja wolę sobie jednak po swojemu, nieprofesjonalnie, czasem “na czuja”,  popełniając błędy i ucząc się na nich. Na dokładkę nie jestem przekonana, czy większość proponowanych mi rewelacyjnych rozwiązań, które mają wpłynąć na to by “mój serwis był dla mnie źródłem większych dochodów”, jest w pełni uzasadniona i naprawdę potrzebna sklepowi na tym etapie rozwoju. Wiem, że podliczając nakłady i zyski autorski styl prowadzenia biznesu jest często nieopłacalny, ale za to wiem też, że każda wypracowana złotówka jest wyłącznie moją zasługą i przynosi mi satysfakcję, jakiej nie dała mi żadna dotychczasowa praca.

I będę do upadłego bronić się rękami i nogami przed tym, by moje klientki, znalazłszy się na fanpage-u mojego sklepu, rozmawiając ze mną przez telefon czy otwierając przesyłkę ode mnie – miały wrażenie, że w noszebiustonosze jest tak jak wszędzie. Więc dzielnie i niezłomnie ćwiczę wciąż asertywność na Bogu ducha winnych konsultantach 😉

P.S.

I ten…”miłego dzionka Wam życzę, Kochaniutkie” 😉

Mój będzie z pewnością miły, bo właśnie namierzam kuriera, który taszczy do mnie sample audelkowo-bestformowo-charnosowe 😀

14 komentarzy

  • magdiczka

    I chwała Bogu Pani się nie daje! Zarówno Pani sklep, jak i blog (Facebooka nie wiedziałam, ale zaraz poszukam) są jednymi z przyjemniejszych, z jakimi miałam do czynienia. Więc dopóki ma Pani siłę to wszystko sama ogarniać, to proszę tego nie zmieniać 🙂

  • genepi

    Moim zdaniem “profesjonalnie” to znaczy: z zaangażowaniem, przekonaniem, w sposób przemyślany i konsekwentnie.
    Seryjnie i sztampowo to coś wręcz odwrotnego.

    Jako klienta czuję się w pełni doceniona, dopieszczona, dokaloryzowana lizakiem 🙂 i poważnie potraktowana w kwestii wątpliwości biustonoszowych i pomocy.
    Tak trzymać.
    Bo taka jest przyszłość dobrego handlu, powrót do ludzkich korzeni a nie taśmowo-sieciówkowo.

  • zapiski_szwedzkie

    Klyentkom jeszcze nie bylam ale juz samym blogiem sie czuje zaopiekowana wystarczajaca profesjonalnie. A jedyne czego bym sobie zyczyla to mniejszych kosztow wysylki do Szwecji, ale to juz nie lezy w zakresie Twoich dzialan, niestety ale w gestii Pewnej Poczty… Milego dzioneczka, hehehe!!!

  • tfu.tfu

    kiedyś to Klient generował Potrzebę (poszukując rozwiązań samodzielnie), teraz wszystko do góry nogami i to Potrzeba ma generować Klienta, stąd ten etos akwizytora-przedstawiciela handlowego, który wmawia ową Potrzebę (przez wielkie Pe, rzecz jasna).
    a ludziom rozsądnym ten cały marketingowy bełkocik działa wyłącznie na nerwy…
    akwizytorom dziękujemy!
    ych!
    uściski!

  • urkye

    Nie daj się! 🙂 Noszebiustonosze są fajne ze względu na Ciebie i Twoją pracę. Ten sklep ma duszę i dobrze to ujęłaś – nie mozna pozwolić, by stał się taki jak wszystkie. I doskonale Ciebie rozumiem – jak się w coś wkłada serce, to się woli popełniać samemu błędy, niż mieć wyprany z osobowości “produkt”:)

  • justinehh

    Ja tam nie wiem, czy to, jak prowadzisz sklep, jest profesjonalne. Ważne, że wkładasz w to całą siebie i uczysz się na błędach. I musisz to robić dobrze, skoro sklep do tej pory działa i kwitnie…

  • renulec

    @magdiczka, się nie dam, bez walki mnie nie wezmą 😉 !

    @genepi, powrót do ludzkich korzeniładnie to ujęłaś 🙂

    @zapiski_szwedzkie, nie upadaj na duchu, na szczęście pojawiają się alternatywne firmy, miejmy nadzieję, że niedługo będzie można za ich pośrednictwem wysyłać także do Szwecji.

    @tfu.tfu, w takich czasach żyjemy, że nawet nie wiesz, nieszczęsny Kliencie, iż masz Potrzebę 😉 Odściski (nie mylić tylko z odciskami)!

    @urkye, otóż to, otóż to 🙂

    @justinehh, sęk w tym, że ja też nie wiem. Sklep działa, ale do rozkwitu to mu jeszcze w mojej ocenie daleko. Wierzę jednak, że wszystko przede mną, innego scenariusza absolutnie nie biorę pod uwagę 😉

  • milstar

    No więc ja w ramach popierania Twego nie-profesjonalizmu polubiłam profil na fejsiuniu. A żeby nie ta notka, to bym nawet nie wiedziała, że istnieje.

  • braworka

    absolutnie się zgadzam ze wszytskim co pisałas!,
    a juz ten mail, szablonowy , do państwa, be konkretów, pewnie wysyłany hurtem, bleee.

  • butters77

    Choć jestem fanką przygotowywania różnych rzeczy “profesjonalnie”, to moim zdaniem Twój sklep, profil – wraz z tym blogiem – są świetne właśnie dlatego, że widać w nich wielką radość i pasję z tworzenia własnego biznesu. Więc brawa za asertywność 🙂

    Dodam też, że gdy w zachętach do “profesjonalizacji” widać amatorszczyznę, trudno traktować je jako wiarygodne 🙂

  • pipeline

    Nie daj się żadnym internetowym naciągaczom, akwizytorom i hochsztaplerom! Twój blog o twój sklep są super:) a zaczynanie rozmowy z potencjalnym klientem od wmawiania mu że nie zna się na swojej pracy i źle ją robi to w ogóle bezczelność.

  • renulec

    Dziękuję Wam, kochane czytelniczki za dobre, ciepłe słowo 🙂 Bo już zaczynały mnie opadać wątpliwości, czy ja się nadaję 😉

  • aleksandromaniak

    Nadajesz się świetnie, noszebiustonosze to jedna z moich ulubionych facebookowych stron firmowych, między innymi dlatego, że nie prowadzą jej osoby zacytowane w Twoim poście 😉 Nie chcę tutaj wymienić nazw, ale jest parę stron z bra-biznesu, które doprowadzają mnie do szału.Niestety, niektóre klientki najwyraźniej lubią być traktowane jak infantylne ćwierćmózgi. Tak to właśnie odczuwam. Nie wspomnę już o poprawności językowej owych wynurzeń, autorzy skończą w polonistycznym piekle 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *