Biłgoraj i okolice :-),  sklep z bielizną

tadam

Sklep internetowy z biustonoszami Nowego Podejścia.

Taka przyświecała mi idea.

Najpierw oczywiście przebyłam drogę, którą przemierzyło przede mną wiele innych, podejrzewających, że mają źle dobrany stanik, dziewczyn-gmeranie przy własnym staniku, skracanie ramiączek, kombinacje z obwodem itd.

Ale od czego mamy internet, szybko znalazłam wiele wypowiedzi innych kobiet, że one też nie są zadowolone, ani z kondycji swego biustu, ani z biustonosza. 

Trafiłam na artykuł “Nie! – Namiotom w brudnym beżu”, który potwierdzał moje przypuszczenia, że moje biustonosze są zdecydowanie “nie halo” i trzeba koniecznie wywalić na śmietnik heblujące mi klatkę piersiową puszapki.

Następnie zajęłam się lekturą Stanikomanii, Balkonetki, Lobby Biuściastych oraz Małobiuściastych. Stały się one constansem w moim dziennym grafiku. Potem doszły blogi-SmallCup, Biuperfekcja i kilka innych.

Odzywałam się mało, czytałam coraz więcej. Jednocześnie zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na stan “ostanikowania” kobiet w mojej bliższej i dalszej okolicy oraz zatowarowanie dostępnych mi sklepów.

Potwierdziły się teorie wyczytane na LB/LMB-fatalnie!

W międzyczasie zaliczyłam wyjazd do JEDYNEGO w okolicy pro-biuściastego sklepu w Lublinie prowadzonego przez Panią Kasię, oddalonego ode mnie 80 km.

Potem szybki wywiad – gdzie tu w okolicy istnieje jeszcze jeden tego typu przybytek. Moje przypuszczenia potwierdziły się – niestety (albo, jak dla mnie – stety) – NIGDZIE.

Okazało się, że biusty kobiet z okolicznych miast skazane są na znaną nam z “chudych” lat, będącą synonimem niebywałego luksusu firmę bieliźniarską zza Odry, ewentualnie próbują ratować się polską Samantą, Krisline, Gaią, Gorsenią.

Przy tym zmuszona jestem potwierdzić inne stwierdzenia lobbystek, dotyczące szokująco niskiego poziomu “stanikowego” uświadomienia w temacie doboru, dopasowania odpowiedniego biustonosza. Nie nauczyły nas tego matki, ponieważ ich nie nauczyły nasze babki. Niesiemy w życie źle utrwalony schemat i niestety – nieświadomie powielamy.

Sama kupowałam jeszcze w ubiegłym roku 75B a córce dobierałam 75A, które potem zwężałysmy, bo były za szerokie w obwodzie.

Oj, czeka mnie mnóstwo pracy! – pomyślałam.

Najpierw postanowiłam jednak “podziałać” w sieci, nim wezmę się z realem za barki.

Na tę decyzję miała wpływ także kasa – NIE MIAŁAM SWOJEJ.

Okazuje się, że nie zawsze posiadanie statusu osoby bezrobotnej jest czymś tragicznym i największą traumą naszego życia!

 Na moje szczęście – w Urzędzie Pracy trafiłam na rewelacyjne kobiety.  Nie musiałam długo tłumaczyć, bo “mądrej głowie dość dwie słowie” 🙂 Moje założenia trafiły na podatny grunt a ja i mój pomysł spotkał się z pełnym zrozumieniem i akceptacją.

Dotację otrzymałam sprawnie, bez zbędnych ceregieli akurat w dniu moich 39-ych urodzin…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *