biznes,  brafitting,  społeczność

noszebiustonosze.pl na katowickich billboardach

Nie, to nie jest żart 🙂

Postanowiłam podzielić się z Wami dobrą nowiną (radości i smutki dzieli się przecież z przyjaciółmi, prawda? 🙂

Zostałam jednym z 340 “farciarzy”, którzy będą przez cały październik, wraz z pewną firmą (zaraz wyjaśnię, jaką)  współdzielić jej powierzchnie reklamowe na wybranych tablicach reklamowych zewnętrznych.

 

Jak to się stało? Po prostu wzięłam udział w konkursie Reklama dla firm, organizowanym przez operatora telefonii, internetu, telewizji ( i kto dzisiaj zliczy, czego jeszcze)  –  Orange. Opisałam w jednym zdaniu, w jaki sposób buduję dobre relacje w kontaktach z  kontrahentami. Dokładnie nie pamiętam, ale moja praca brzmiała jakoś tak:

Zakładam dobrze dopasowany biustonosz=Świetnie wyglądam=Świetnie się czuję=Mam świetny kontakt z rozmówcą.

Wiem, że nie jest to wybitne osiągnięcie polskiej myśli marketingowej, ale jury spodobało się na tyle, że postanowiono przyznać mi jedną z nagród.

Jako lokalizację swoich reklam wybrałam Katowice.

Może co niektórych to zdziwi, bo gdzie Katowice, a gdzie Biłgoraj, prawda?

Spieszę z wyjaśnieniem – po krótkim zastanowieniu się doszłam do wniosku, że z proponowanych przez organizatora najbliższych lokalizacji (Zamość, Lublin, Rzeszów, Tarnobrzeg) do mojego sklepu stacjonarnego paniom jednak nie będzie się chciało jechać.

Co innego sklep internetowy – ten można reklamować choćby w Honolulu ;)!

Wybór padł na Katowice, ponieważ uważam, że Górny Śląsk to bardzo chłonny rynek (mam stamtąd sporo wirtualnych klientek).

Ciekawa jestem, czy (a jeśli tak – jakie?) będą efekty ekspozycji tych reklam.

Aha, proponowane przeze mnie hasło do użycia na tablicach reklamowych brzmiało:

Twój biust na zakupach

-www.noszebiustonosze.pl

Jednak po konsultacjach z koordynatorką konkursu uzgodniłyśmy, że pierwszy wiersz reklamy zostanie zmieniony i będzie wyglądało to następująco:

Ty na zakupach

-www.noszebiustonosze.pl

W mojej ocenie zabieg ten zmienił  lekko żartobliwy ton reklamy na banalny i mało intrygujący, ale niech tam. Usłyszałam, że ponoć w reklamie zewnętrznej słowo “biust” jest newralgiczne (czyżby organizator obawiał się marszów protestacyjnych pod noszobiustonoszowymi tablicami? ;).

Darowanemu koniowi w zęby się jednak nie zagląda, więc grymasić ani mi w głowie;)

Jeśli więc ktoś zauważy “moją” reklamę w Katowicach – uprasza się o zrobienie zdjęcia, choćby komórką, i przesłanie go na maila sklep@noszebiustonosze.pl. Nagród za tę przysługę nie przewiduję, ale jakiś rabacik od zakupów w noszebiustonosze.pl – czemu nie 😉 ?

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *