Uncategorized

po kurierze "pojechać" – dobry sposób na PMS-a

Każda kobieta go  zna. Ja, niestety, też. PMS – podstępny, znienawidzony, zamieniający ciepłe żonki w złowieszcze demony, a radosne podlotki w cyniczne, nastoletnie harpie (mam w domu podlotka, wiem, co piszę).

Podczas TYCH dni moi najbliżsi wiedzą, że lepiej zejść mi z drogi. Nawet pies, profilaktycznie, przemyka pod ścianą.

Na maile odpisuję wtedy mniej wylewnie, a  dla listonoszy i kurierów jestem „miła inaczej”.

Zostawiają więc szybko swe przesyłki i zmykają ode mnie czym prędzej, a mój  ponury, żądny mordu wzrok smaga ich po piętach.

Kurierzy. Właśnie. Uuu. Dzisiejszy dzień, z uwagi na mój stan, może być dla nich bolesny.

Zła to pora dla nich na chwilę prawdy, ale JA sobie w końcu ulżę i napiszę, co mi leży na wątrobie.

Przez ostatnie 10 lat z okładem miałam przyjemność (czasem, niestety, wątpliwą) współpracować z  różnymi firmami kurierskimi.

Na początku były to przeważnie nadania i doręczenia zagraniczne. Teraz większość przesyłek to krajówka, rzadziej zagranica (i tutaj raczej tylko odbiory, oczywiście z UK).

Przez ten okres zdążyłam dokonać kilku ciekawych spostrzeżeń. Oczywiście są one czysto subiektywne i są wykładnią tego, z czym miałam do czynienia przez ostatnie kilka lat. A pracowałam w czterech  firmach, w tym ostatniej –  mojej. Kurierzy, którzy przyjeżdżali mieli zawsze swoje ksywki. Nic o tym nie wiedząc oczywiście 😉 Niektóre z nich mówiły same za siebie – Ponurak, Smerf Maruda czy Szybki Lopez. Wszelkie podobieństwa czy skojarzenia są więc wysoce prawdopodobne, jeśli Miły Czytelnik mieszka w moich stronach, heh…

Oceny daję w skali od 1 do 10.

1.      TNT – bardzo dobra firma, ma czarujące przedstawicielki handlowe/przystojnych przedstawicieli, kurierzy zawsze ubrani w firmowe uniformy, mili, życzliwi, czasem nawet dowcipni;  przesyłki doręczane szybko i na czas, niestety – drogie 🙁

Ocena: 8

2.      DPD – szybko, tanio, sympatycznie, zawsze awizo telefoniczne przed doręczeniem, czy jestem w domu, czy się gdzieś poszwenduję .

Oceniam, niestety, tylko odbiory: 8

3.       UPS – dziwnym trafem zawsze jestem na końcu przy odbiorach, więc jeśli inne sklepy popisują się w necie, że u nich już coś jest, to u mnie śmiało mogę twierdzić, że „będzie tak kali 15-ej najwcześniej”. Poza tym los kurieros przydałaby się czasem powtórka z dobrych manier (usłyszeć od kuriera na odchodne  „dzięki” – bezcenne).

Aaa! Wczorajsza dostawa Pour Moi? Okazała się awykonalna z uwagi, cytuję za systemem monitoringu „trudne warunki pogodowe”. Dziwne, szczególnie w świetle tego, że autko UPS-a widziałam „na mieście”. Czyżby to znaczyło, że Biłgoraj posiada strefy pogodowe i ja mieszkam w tej najwyższego ryzyka?

Ocena: 4

4.       Siódemka – tragiczne auta! Mamo, czy Centrala daje im  na Wschód najgorsze egzemplarze z całego taboru? Przecież przedrzeć się do B-aja z Zamościa to naprawdę nie lada wyczyn, szczególnie w zimie, więc czegoś tu nie rozumiem. Poza tym,  jeśli jeździ mój ulubiony kurier, to daję bez kozery ocenę 11 – nie gada na darmo i pracuje za dwóch (jeśli bywają zastępstwa – bywa, że kurier-zastępca się nie wyrabia po prostu i przyjeżdża zbyt poźno, by przesyłka miała szansę w tym samym dniu wyjść gdziekolwiek, poza obręb stacji nadania ).,

Tak więc ocena dla Simona (a, bo kurier do Ammanna podobny:) – 11

Ocena dla firmy – 6, no…ok. – 7 (ceny usług w miarę „ludzkie”)

5.      OPEK – rzadko korzystam, raczej też odbiory; niestety, w przeciągu ostatnich 4-5 lat – częsta zmiana kurierów, za to ostatnia zdecydowanie na najlepsze –  aktualny Pan Kurier pobił mistrzostwo świata w doręczeniu – zadzwoniłam, że oczekuję pilnie i był za 10 minut. To nie przypadek, bo sytuacja powtórzyła się po kilku dniach 🙂

Ocena: 5. Z tendencją zwyżkową 🙂

A Poczta Polska, proszę Miłych Państwa, jak już jesteśmy przy wysyłkach… Poczta to jest temat na osobną notkę. A przy okazji mały wykład o asertywności. Ale to może jutro.

Jutro też jest dzień.

I jutro też (niestety) będzie PMS…

 

9 komentarzy

  • super.anczysko

    nooo, też miałam do czynienia, tylko ja tutaj mam DHL
    Paczka o wadze 33 kg, z utensyliami dla królika. Duża, niewygodna. W domu sama mama, kobieta w wieku 70 lat. Telefon, kurier pyta, czy ktoś przyjdzie do samochodu po to, bo on jest sam. Mama na to, że ona tez sama, ale niech dzwoni na ten drugi telefon podany, to do mnie do pracy. Dzwoni, ja odbieram. Mówię, niech przyjedzie z tym do mnie do pracy, mam tu pracowników fizycznych, dużych chłopów to mi to pomogą dotaskać do biura. Samochód przyjeżdża, Za kierownicą kurier, w kabinie jeszcze dwóch. Rozłożonych na maksa, żujących gumę. Ja się zorientowałam, że pracowników fizycznych jednak wymiotło do sklepu po śniadanie. Trudno, łapię koleżankę i idziemy.
    Myślicie, że któryś ręką ruszył?!?!?!!? Żaden. Kierowca ograniczył się tylko do otwarcia nam drzwi. Kurde, żebyśmy jeszcze obie beznadziejne były, krzywe jakieś, pryszczate, stare, no nie wiem! Nie piękne że aż znowu, tylko normalne, młode dziewczyny!!!
    Awanturę jaką zrobiłam, to ten plac zapamięta chyba na długo. Tamtych dwóch zaczęło z auta wychodzić, ale na szczęście wróciły moje chłopaki i we 3 mi to wnieśli do biura. Potem jeszcze mi to zawieźli i wnieśli do domu, ale to inna bajka.
    Kurier tłumaczył się, że im nie płacą za noszenie, ale za dostarczenie. Pytam się go – gdzie mi dostarczył? na ulicę? Ma mi dostarczyć pod adres taki a taki a nie zostawić na chodniku. Ehhhh, szkoda gadać. Tfu, kurierzy…

  • mmadalena79

    hihi,
    ja wczoraj odkryłam, a właściwie mąż, doświadczalnie i boleśnie, że mam nie tylko PMS, ale MS chyba jeszcze bardziej! Zarzucił mi, że próbuję, się za wszelką cenę pokłócić i zapytał czy zrobiłam sobie listę ze wszystkim, co mnie u niego wkurza i czym miał się zająć i zapomniał i odkreślam, jedno po drugim…jak mu powiedziałam, że ma być miły bo mam “złe dni”, to zaczął się śmiać, że myślał, że to się PMS a nie MS nazywa, na szczęście rozładował atmosferę:)
    Co do kurierów, przez wiele lat pracowaliśmy z DHL-em w poprzedniej firmie i było bez zarzutu, ale byliśmy dla nich mega klientem, po kilkadziesiąt paczek do Azji i z Azji tygodniowo.
    Osobiste, złe doświadczenia miałam z UPS, dogranie czasu dostawy, jest po prostu awykonalne, a dodatkowo pamiętam, że kurierzy z UPS nie dzwonią, bo mają prywatne komórki…jak jesteś w domu, świetnie, jak nie, to jazda do ich centrali po odbiór.
    Poczta Polska to klasa sama dla siebie, w negatywnym znaczeniu jak się domyślasz:)

  • kakunia.k

    syndromy to wyróżniamy takowe:
    pre-menstrual syndrome – PMS
    mid-menstrual syndrome – MMS
    post-menstrual syndrome – PMS.
    jak widać, zawsze się jakiś syndrom znajdzie.

    z kurierami mam do czynienia sporadycznie, i głównie w odbiorach – jest ok. na pocztę polską – osiedlową – nie narzekam, tfu tfu przez lewe ramię i w niemalowane odpukać. ale też centrum regionalne poczty na śląsk z okna widzę, więc może to tego wina..?

  • aleksandromaniak

    Dziękuję naukowcom, któzy stworzyli pigułki antykoncepcyjne. Dzięki pigułkom nie mam już syndromów. Została mi natomiast przedmiesiączkowa gastrofaza (moje top 3 to wówczas : 1. jedzenie 2.jedzenie 3.jedzenie :D), ale staram się nad nią panować, bo przecież wraz z okresem dodatkowe kalorie nie znikną 😉 (a tak powinno być, cholera! ;P)
    Co do wszelkich przesyłek : przekonałam się już parę razy, że paczki z UK (ja), z Hiszpanii i Włoch (Mama) przychodzą do nas szybciej niż wszelkie inne paczki z Polski. (oprócz przesyłki z nosze biustonosze 😀 ) C’est la vie. 😉

  • e-sklep

    A ja proszę Pani widze te sprawy inaczej : kazdy człowiek jest inny i nic do tego nie ma firma tylko Pan tam pracujacy jako kurier ( broń nas przed takim co ma zamiar sie zwolnic bo wtedy totalna olewka ) kurier GLS ? profesjonalista ale mało kontaktowy , chce odebrac odemnie paczkę o godz 11 , trochę za wczesnie , więc mówi mi że może później ale mam go szukac na mieście ?!
    OPEK ? Bardzo dobry ! miły , uprzejmy , może poczekać ! ma przyjechac po paczkę nie teraz ale za dwie godziny ? Nie ma sprawy przyjezdza za dwie godziny , i nie kopie noga paczki jak pomocnik z GLS . UPD ? Awanturnik , juz 3 razy sie kłócilismy , najpierw podpis a potem dopiero idzie po paczke .
    i tak mozna długo wymieniac

  • bad_cat

    I z tym się zgadzam – w każdej firmie może się trafić burak. Do mnie kiedyś około południa zadzwonił kurier z Siódemki, z wielkim fochem, że przyjechał z przesyłką pod wskazany adres i nikogo nie ma, na co odpowiedziałam mu, że jestem w pracy. On na to z jeszcze większym fochem, że on też jest w pracy. Oczywiście nie raczył zadzwonić wcześniej żeby się umówić na odbiór. Na szczęście nie zostawił przesyłki w centrali, ale kiedy przyjechał wieczorem, to zamiast normalnie wręczyć mi paczkę, położył ją za podłodze na korytarzu i na odchodnym nawet nie powiedział do widzenia. Ręce i nogi opadają.

  • renulec

    Ależ oczywiście!
    Najpierwsza najpierwszość w każdej firmie to CZYNNIK LUDZKI!
    Jednak uważam, że niektórzy pracodawcy dobierają pracowników w sposób bardziej… świadomy? odpowiedni? A ro rzutuje czasem wprost na poziom usługi.
    Tam, gdzie kryteria doboru pracowników określone są jasno i klarownie, tam, gdzie pracownik dobierany jest umiejętnie, opłacany dobrze i szanowany nie ma przeważnie miejsca na sytuacja typu “ja tu nie jestem od dźwigania, towar mam dostarczyć na próg i koniec”.
    Niestety, nasze, polskie realia, szczególnie te płacowo-socjalne, jakie są, większość z nas wie. A niegrzeczne zachowania to w mojej ocenie brak kindersztuby. Pewne rzeczy wynosimy po prostu z domu. Howgh.
    Pamiętam, jak kiedyś pewna pani z pewnego oddziału pewnej firmy kurierskiej, była dla mnie bardzo niegrzeczna podczas rozmowy telefonicznej. Zirytowałam ją moimi grzecznymi, ale licznymi pytaniami tak, że rozłączyła się, a potem zadzwoniła na inny numer (opisany w książce tel. jako kierownik biura) i naskarżyła do mnie na…mnie 🙂 Prosiła o wyciągnięcie konsekwencji służbowych, bo według niej to JA byłam niegrzeczna. Najpierw mnie zatkało, a potem odpowiedziałam, że byłam świadkiem rozmowy i nie uroniłam każdego słowa.
    I myślicie, że było jej łyso? Bynajmniej, heh…

  • kulka_kulkowa

    Ależ to jest notka jak dla mnie stworzona! Nawet mój prywatny ranking podobnie wygląda. I zgadzam się, że czynnik ludzki decyduje. W poprzedniej siedzibie z ramienia TNT obsługiwał nas nieoceniony pan Wiesio. Chociaż śmierdział papierosami z daleka, to był tak uprzejmy, elastyczny i ugodowy, że go zawsze wychwalać będę. Nawet mi kiedyś chłop rzekł, że może powinnam za niego wyjść, skoro on taki fajny (powiedziałam, że dyskwalifikują go wąsy ;)) Teraz nas obsługują jakieś młode chłopaczki. Dobrze wychowani, ale do pana Wiesia to im daleko.

    Najbardziej ciśnienie mi kiedyś podniósł UPS. Przesyłki odbierać od nich mogę, ale nie nadam nigdy w życiu. Zostaję po godzinach, bo czekam na kuriera, a tego nie ma i nie ma. W biurze nikt nie odbiera, w końcu dodzwaniam się do gościa (nie kuriera) na komórkę. Oczywiście od pierwszej sekundy zaczyna na mnie krzyczeć, że mam dzwonić na biuro. Odpowiadam, że próbuję tak od dwóch godzin, a trochę dłużej czekam na kuriera. Łaskawie oddzwania, że “kurier miał stłuczkę i dziś nie przyjedzie”. A bardzo proszę. To w takim razie ja mam fochy i nic już więcej UPS nie wyślę.

    DPD tylko odbierałam, ale kurierów u mnie w mieście mają miód malina. Miałam do czynienia z panią i panem. Dzwonią, dostosowują się (“Jestem tu i tu, ale to chyba nie Pana rejon? No, nie mój, ale przyjadę.”), no cudo.

    A OPEK nam kiedyś zgubił przesyłkę, o.

  • magdus86

    co do kurierów mam chyba podobne odczucia 🙂
    PMSa na szczęście nie mam 🙂 może jakiegoś małego MMSa ale tylko 1 dzień – w pierwszy, bo ten bywa tylko dla mnie zły. więc mój tż chyba się cieszy, bo właściwie jak się mnei nie zapyta, to nie wie kiedy ma ciężkie dni 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *