Uncategorized

"przez życie pójdę

oglądając się wsteeecz…” nucę od rana  w duecie z Panem M.

 

Sentymentalna jestem, toteż jak powietrza potrzebuję retrospekcji. Kolekcjonuję chwile. I złe, i dobre. To nadaje treść mojemu życiu. Bo prawda, że ważne jest, co przede mną, ale co za mną – nie mniej ważne.

Tyle tytułem wstępu 🙂

 

Zanim się obejrzałam – całkiem niedawno minął mój rok „na swoim”.  Nie robiłam z tej okazji żadnej imprezy ani fety, ponieważ z perspektywy czasu patrząc – doszłam do wniosku, że największym sukcesem jest to, że wciąż jestem. Płacę skrupulatnie składki ZUS, odprowadzam podatki i przestałam obdarzać swoim zainteresowaniem portale z ofertami pracy. Swoje to swoje, a  jak mawiała moja Babcia „małą łyżeczką też można się najeść”.

Przez ten czas nabrałam trochę doświadczenia, dziś mogę śmiało wydać poradnik pt. „Jak nie zakładać sklepu internetowego i nie porywać się z motyką na słońce”. Wiem już bowiem, na co należy zwrócić szczególną uwagę przy zamawianiu oprogramowania sklepu, co jest przydatne, a co można pominąć. Przy czym trzeba  się uprzeć i wiercić informatykowi w brzuchu  dziurę, żeby nie wiem jak się wywijał i „roztłumaczał”, że nie ma sensu, że tego nie trzeba. Dziś wiem już także, ile trzeba poświęcić czasu na to, by towar podać w tym wirtualnym straganiku tak, by ktoś chciał go w ogóle obejrzeć, a co dopiero – kupić. Oprócz tego  – trzeba potrafić coś składnie i sensownie doradzić, bo dziś klientka oczekuje dogłębnej wiedzy nie tylko o towarze, ale także o dopasowaniu. Śledzić fora, blogi, poszerzać wiedzę i horyzonty 🙂 Pozycjonować stronę. Działać w lokalnych społecznościach, by biznes był zauważalny.

Trzeba też odbyć przyspieszony kurs księgowości. To, że biuro rachunkowe prowadzi dokumentację nie oznacza wcale, że odpowiada personalnie za jej treść, szczególnie tą stricte rozliczeniową. Do tego pilnowanie terminów              (należności i zobowiązania).  No i oczywiście trzeba koniecznie znaleźć czas i siłę na obsługę realnych klientek – zarówno tych, które nas nawiedzają, jak i tych, które zapraszają 😉 (klientkom się nie odmawia – przykazanie numer JEDEN).

Odnośnie dzielenia się wiedzą i doradzania… Szczególnie w drugim półroczu swojej działalności, byłam kilka razy nagabywana przez potencjalne właścicielki sklepów internetowych. Różnie motywowały swoje prośby o wskazówki i  pomoc. I, o ile maile utrzymane w tonie grzecznej, nienatarczywej  prośby o radę nie pozostawały nigdy bez mojej odpowiedzi i wskazówek, to zdarzyło mi się też dwa razy odmówić. W pierwszym przypadku otrzymałam maila, gdzie pani pisała „bo w pani sklepie widzę starsze modele”, zaś w drugim inna pytała wprost „Czy może podać pani ceny bielizny, ponieważ dystrybutor nie chce mi ich udostępnić przed podpisaniem umowy o współpracy?”. Cóż, nie kryję, że, choć jestem z natury cierpliwa, to zbyt bezpośredni sposób bycia wciąż mnie zaskakuje. A potem szybko wkurza.  I takim osobom nie mam zamiaru tłumaczyć, że model „starszy” (czytaj – nie pochodzący z aktualnej kolekcji) nie zawsze oznacza „gorszy”, zaś cenniki są objęte tajemnicą handlową i średni mam interes w tym, by łamać ją dla kogoś, kto podpisuje się tylko imieniem i chce pozostać anonimowy.

Ok. Ulżyłam sobie, wracam do meritum, czyli do mojego dzisiejszego status quo.

Doszłam do wniosku, że po roku może w końcu dostałabym jakiś fajny limit kredytowy w koncie firmowym, a nie takie śmieszne, symboliczne  „coś”. Przedreptałam okoliczne biłgorajskie banki.

Dziś mogę pokusić się już o napisanie kolejnego  poradnika.  „Konto dla młodej firmy. Jak zniechęcić klienta” 😉 Czy ktoś da wiarę, że z pięciu banków, tylko w JEDNYM otrzymałam kompleksowo i kompetentnie podany pakiet informacji? Wyszłam stamtąd z teczuszką, zawierającą materiały, które były mi  najbardziej przydatne, a do tego wizytówkę pani doradcy, gdybym miała dodatkowe pytania czy wątpliwości. Dodam więcej – tylko w tym banku pani miała na sobie elegancką bluzkę, firmową apaszkę,  identyfikator i…fajny biust, który (mam nadzieję) może do mnie trafi i (mam jeszcze większą nadzieję) tego nie pożałuje :))

Z niechęcią wspominam bank, gdzie pani ekspert (okropnie dobrany stanik, okropnie!) odprawiła mnie z kwitkiem po niecałej minucie, patrząc z  niechęcią na mnie – petentkę, która zakłóca błogą ciszę w oddziale.  Z ulgą wychodziłam stamtąd myśląc sobie mściwie „no, to pomykaj sobie  w tym rozwleczonym staniorze, który nic Ci nie robi, duszko. Mogłabym Ci pomóc, ale jakoś nie mam motywacji. Ostań w pokoju Ty i mocno nadwyrężone więzadła Coopera Twoje.” Niech będzie, że jestem wredna. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, pf.

Z kolei w innym przybytku bankowości pani doradca była przesympatyczna (stanik dobrany na solidne 4). Szybko nawiązałyśmy nić porozumienia i po kilku minutach rozmawiałyśmy jak stare znajome. Co z tego, kiedy bank znany jest ze swojego „poPRL-owskiego” podejścia do klienta i wszystko da się o nim powiedzieć, ale nie to, że jest elastyczny i “robi na rękę” klientowi.  Na pożegnanie pani dostała wizytówkę oraz zaproszenie na kawę. Z wkładką, bo wygląda na swoją kobitkę 😉

Wracając do dobrych obyczajów w bra-biznesie. Niedawno jeden ze sklepów zapytał, czy nie mam nic przeciw, by i on także sprowadził do siebie zapachy do szafy od wielbionej przeze mnie Beaty Norbert. Rozczuliłam się… Przecież to jest oczywiste, że ten sklep nie musiał mnie pytać o zgodę. Mamy wolny kraj, wolny rynek przecie!

Ale w interesach istnieje także stara szkoła savoir-vivru. Niemodna, nieopłacalna,  dla niektórych niedorzeczna i śmieszna.

Ja jednak jestem jej wielką zwolenniczką i entuzjastką. I coś mi się wydaje, że ten sklep też 🙂 Pozdrawiam serdecznie sklep i trzymam kciuki za rozwój w pożądanym kierunku (ponoć jestem tam czytywana nawet :).

 

A jutro będę się relaksować po pracowitym tygodniu w pewnych dość nietypowych okolicznościach.

Jeśli nie zostanę pożarta przez dzikie, pierwotne bestie, to wrzucę tutaj „ku pamięci” parę fotek.

8 komentarzy

  • Gość

    Renulcu, gratuluję rocznicy.
    Twoje notki czytam z prawdziwą przyjemnością i zapewniam, że jakikolwiek poradnik napiszesz – kupuję w ciemno, bo na pewno będzie znakomicie poprawiał humor 🙂

  • kakunia.k

    gratuluję roczku!
    przyszłam tu niedawno, z butami weszłam prawie 😉 i planuję zostać, na długo 😉

    stoooo laaaat! [i wychyliła kieliszek do dna]

  • renulec

    No i gadaj tu z takimi. Piszę, że nie ma co świętować, a one swoje, heh…;)
    Dziękuję Wam, jak dotrwam do dziesiątej rocznicy, to zrobimy dopiero bibkę :))

  • super.anczysko

    Gratuluję również:) Jak na rok czasu, to kurczę zajebiście. Sklep ok, towar też (a ja uwielbiam starsze modele:)) i tylko takich szukam. Uwielbiam ten sklep, ten blog, masz mnie już na karku do końca świata i trochę dłużej.
    Siły życzę na dalsze czasy. Cierpliwości. Do wszystkiego, do nas klientek też.
    Bo potrafimy marudzić, aj potrafimy:D

  • renulec

    super.anczysko,
    a jakoś mnie wizja Twojego towarzystwa do końca świat nie przeraża :))
    Siły i cierpliwości ci u nas ostatnio deficyt, fakt. Czyżby przebijał przez notki, skubany? Z wiosną będzie lepiej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *