Uncategorized

Psafitting

Właśnie wróciłyśmy ze spaceru (bolała mnie głowa i Joanna zaaplikowała spacer oraz  „głębokie wdechy nosem, a potem powolne wydechy ustami. I tak kilka razy”.

Fachowców słucham  i nie dyskutuję. Poszłyśm. Ja i jamniczyca.

Piękna wiosna u mnie! Słońce świeci, zielona trawka wyłazi spod uschniętych badyli. A rosa…W pewnym momencie myślałam, że jestem w krainie elfów, bo zwisające krople z uschniętych traw stworzyły iście bajkową scenografię na małej łące, na którą niespodzianie się po drodze natknęłam.

Łażąc tak, podziwiając, oddychając i ścigając się z Sońką zauważyłam, że krótkosierściuch ten mój kanapowy po prostu się trzęsie, mimo tego pięknego słońca. Przypomniałam sobie, że jakiś czas temu kupiłam jej „na oko” kilka trykotów. Na dzisiejszy, pseduowiosenny spacer – jak znalazł! Niestety, po raz kolejny okazuje się, że takie zakupy to przedsięwzięcie z góry skazane na niepowodzenie.  M-ki okazały się dobre w klatce (jamnik ma tę pierś okazałą 😉 ale niestety za długie w łapkach, zaś L i  XL to w ogóle porażka. Sonia się w tym topi i wygląda jak półtora nieszczęścia.

Oto, do czego prowadzi nieprofesjonalny,  „naoczny  psafitting”, bu.

A szkoda, bo trykoty fajne są:

Chyba zacznę  wypytywać Klientki, czy mają psa, a jeśli tak, to jakiego. Będą się dziwić, co to za nowa metoda brafittingu, której wyniki uzależnione są  od parametrów  posiadanego krótkosierściucha 😉

9 komentarzy

  • super.anczysko

    Oż matko!!!
    Słuchaj, widziałam ostatnio jamnika, miał na głowie czapeczkę z daszkiem, czarną, z białym napisem: “FBI” i takoż czarny trykocik z krótkimi rękawkami i nogawkami z tym samym napisem. Wyglądał zajebiście:)
    A ja mam królika, niestety króliczki nie dają się w nic ubrać. Moja ma problem nawet z szelkami.

  • renulec

    super.anczysko,
    ja jestem zagorzałą przeciwniczką przebierania zwierzaków dla tzw.jaj, więc czapki Soni nie założę, no, chyba że nasza wetka mi skaże. Trykot zaś takiemu zmarzlakowi czasem może pomóc, a że przy okazji ktoś się uśmiechnie, bo zobaczy Superdoga lub w końcu sobie uświadomi, że pies też może mieć swoje nastroje – to nawet wskazane jest.
    Królicę pozdrawiamy serdecznie. Ja, a Sonia w szczególności 😉

  • kulka_kulkowa

    Łojoj, to ja zupełnie nieprzydatna jestem 🙂 Aktualnie zwierzątek u mnie brak. A jak miałam psa, to był to skundlony cocker spaniel. Trykotów to on nie nosił, za to wszędzie sierść gubił 🙂
    Co do samego psafittingu 😉 Wychodzi na to, że każdą część garderoby trudno dopasować, nawet jamniczce!

  • magdus86

    mój niestety bokser maści pręgowanej o zacnym imieniu Forest ^^ też daje sobie tylko obrożę założyć, z czego czasami mamy ubaw w domu, jak ktoś go próbuje w coś innego ubrać 😉 np raz tata założył mu swoją koszulę – strasznie szeroko stawiał w niej łapy, tak pokracznie chodził, więc domyślam się, że innego wdzianka też by nie polubił. a zmarzluchem też jest, bo jak się robi chłodno, to wychodzi tylko kawałek od domu, załatwia swoje sprawy i szybciutko wraca, bo łapki marzną :p

  • kakunia.k

    hmm, znaczy się moja kot się raczej nie przyda..? a, ona grubawa, maława, i krótkołapna.

    i kurcze – w przypadku trzaskających mrozów to też bym naciągnęła – hipotetycznie posiadanemu – psu trykocik jakiś, ciut grzejący. (ale psa nie ma, to i trykoty zbędne są. a kota domowa, o)

  • kakunia.k

    nie, z Kotą nie zadzieram. bo ona miewa Pazury, przez duże P

    (miewa – bo jak ją dorwę z okazji posiadania ich to zaraz je obcinam, brutal taki jestem, o)

  • jehanette

    Ja też rozważam zakupienie dla mojej Sońki jakichś trykocików, bo to starsza pani jest.

    Zmartwiłas mnie, że psafitting taki trudny. Narazie znalazłam w necie coś takiego:
    http://www.szafadlapsa.info/katalog/modele/kamizelki/7.htm
    nie ma “rękawów”, więc powinno być prostsze w obsłudze i dopasowaniu. No i nie udaje ubranka dla dziecka 😉 a ja nie chcę jej ubierać dla “funu”, tylko z konieczności (wiek i stan zdrowia).

    Rufus za to jest jamnikiem-goliatem i biega na golasa. Kocha nurkowanie w zaspach 😀

  • renulec

    kakunia,
    no i słusznie! Bo z kotem zadrzesz, a w następnym wcieleniu znielubi się Twój partner operowy na scenie 😉

    jehanette,
    na zimę to ja jamnikowi najszybciej kupiłabym takie ubranko podszyte od środka polarem, niewymodzone, zapinane na rzepy. Ciepłe, praktyczne, łatwe w zakładaniu.
    Pozdrowienia dla Twoich słodkich jamniorów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *