Ula
Jest moją klientką. Czasem tak bywa, że relacja klient-sprzedawca przeradza się w taką czysto babską zażyłość. Tak, wiem, że to nieprofesjonalne, ale ja nie mam zamiaru tego zmieniać, taki mam charakter i już. Nie potrafię (i nie chcę) otoczyć się chłodnym murem uprzejmego profesjonalizm, odpowiadać jedynie zdawkowo na pytania i inkasować należności.
Ulę podziwiam za to, że choć jest ciężko jej żyć ze stwardnieniem rozsianym – stara się funkcjonować normalnie. Chodzi na aerobik, kupuje bieliznę, czyta książki i wychowuje kota 🙂
Są jednak w życiu sytuacje, które nas przerastają. Wtedy nasi przyjaciele zdają życiowy egzamin. Lub nie.
Napisała:
“Chciałam tylko powiedzieć, że jak zwykle sprawdza się powiedzenie, że prawdziwych przyjaciół i tak dalej. Jestem w szoku, że w zbiórce chętnych do uraczenia mnie jednym procentem deklarują mi pomoc ludzie, których znam bardzo słabo albo wcale, a te niby bliższe opedziły się ode mnie jak od upierdliwej muchy.
Wczoraj w Expresie Reporterów był dokument o tym jak cholernie wredne jest stwardnienie rozsiane jeśli nie próbuje sie z nim walczyć, albo inaczej – jesli Państwo zdecyduje, że temu ludkowi już dziękujemy. Dostał refundację, na dwa – trzy lata i niech nie truje. Starczy. Kogo to obchodzi.
Uwłacza mi takie żebranie, proszenie. Mi daj ! Mi ! A przecież tyle jest osób w potrzebie. Dzieci, hospicja, inni. Komu dać ? Komu nie ? I ile uda mi się zebrać ? I czy w ogóle ? A lekartwo musi być. Co drugi dzien zastrzyk”…
Do tej pory odpisywałam swój procent podatku na potrzeby różnych fundacji czy organizacji dobra publicznego. W tym roku chcę pomóc mojej klientce. I namawiam Was gorąco do tego, byście także i Wy jej pomogli. Ulotka Uli znajduje się tutaj:


Studnia!


słodzę klientkom ;)
Może Ci się spodobać


zimowa, roztoczańska nalewka renulca
3 października, 2011

Niech się święci Pierwszy Maja!
1 maja, 2011

2 komentarze
Anna
Okropne musi być dla kogoś takie proszenie, zabieganie o kasę. Potrzebną do tego, żeby w ogóle móc funkcjonować. Żal serce ściska.
Jeśli o mnie chodzi, to wolę wiedzieć dla kogo konkretnie idzie mój 1% , dlatego do tej pory wybierałam wskazane imiennie cele (że się tak wyrażę). W fundacjach różnie bywa, dzieli się pieniądze wedle uznania zarządu i co bardzo boli – nie po równo.
Dlatego popieram Twoje zaangażowanie i przeznaczenie swoich procentów na rzecz konkretnej osoby – w tym przypadku Uli.
Pozdrowić ją proszę:)
magdus86
okropne jest to, że to, co powinno nam dawać Państwo w odpowiedzi na zabieranie masy ciężko zarobionych pieniędzy, często sami musimy sobie wyżebrać albo pomóc muszą organizacje jak WOŚP czy te telewizyjne… Tyle istnień i tak mało funduszy… trzymam kciuki za Ulę i resztę potrzebujących osób, bo ciężko żyć w naszej rzeczywistości